Tereny Valfden > Dział Wypraw
Karawana śmierci
Malavon:
Jako, że dwójka towarzyszy zajęła się przeciwnikami z dystansu, adept nieco się uspokoił. To jednak nie zmieniało faktu, że inkantację miał ciągle na końcu języka, a energia go mrowiła w palce.
Hagmar:
Szliśmy tak przez las, kilkadziesiąt metrów przed nami był obozik Zgromadzenia, kilka namiotów i na oko ośmiu ludzi, nie widzieli nas gdyż byli zajęci grą w karty i innymi bzdetami... Hej! Skurwysyny w rzyć trącane, tęskniliście?! Dracon miał już wcześniej przygotowanego "Pissmejkera", gdy żołdacy Zgromadzenia w pośpiechu i lekkiej panice wstawali i łapali za broń, Aragorn nacisnął spust który zwolnił bełt z charakterystycznym miłym dla ucha "pyknięciem". Pocisk trafił w bok wojownika prebijając jego lichą zbroję, ugrzązł na tyle głęboko by przebić płuco. Baron schował się za grubym drzewem, w samą porę gdyż w pień wbiło się kilka strzał...
7x Wojownicy Zgromadzenia
wyposażeni w:
Nazwa odzienia: Zbroja kolcza
Rodzaj: zbroja niepłytowa
Typ: zbroja kolcza
Wytrzymałość: 16
Opis: Wykuta z 150 sztabek mosiądzu.
Wymagania: Używanie zbrój niepłytowych
Nazwa broni: Miecz
Rodzaj: miecz
Typ: jednoręczny
Ostrość: 13
Wytrzymałość: 6
Opis: Wykuty z 55 sztabek mosiądzu o zasięgu 0,9 metra.
Wymagania: Walka bronią sieczną [50%]
Nazwa broni: ÂŁuk
Rodzaj: łuk
Zasięg: 50 metrów
Precyzja: 40%
Opis: Wykonany z 50 kawałków drewna.
Wymagania: Walka bronią dystansową [50%]
Specjalizacje:
Walka bronią sieczną 75%
Walka bronią dystansową 50%
Umiejętności wyuczane:
ÂŻelazny żołądek
Używanie zbrój niepłytowych
Człowiek:
- Potencjał magiczny
- Potencjał chemiczny
- Ciało z gliny
- Ulubieniec bogów
- Bystry umysł
Malavon:
Elf skupił nieco więcej mocy, pozwolił jej wypłynąć z całego jego ciała, a wtedy dokończył dzieła inkantacją. -Grosh Ruosh Elash, Ashush Huash. Malavona otoczyła powłoka z lodu i chłodu. Teraz mógł czuć się w miarę bezpiecznie pod ostrzałem. ÂŻeby pomóc jeszcze swoim kompanom, elf skoncentrował się i pobrał znów mocy. Tym razem uwolnił ją nad dłonią i wypowiedział słowa. -Grosh Ruosh Elash, Izqihuxuash Grash. Energia utworzyła lodowy pocisk o ostrych rysach. Malavon wycelował go w najbliższego człowieka i cisnął z całej siły mu w twarz pomagając sobie telekinezą. Człowiek stał się nieco zdezorientowany, więc elf podbiegł do niego czym prędzej i grzmotnął w plecy z całej siły. Gdy ten się wygiął powtórzył uderzenie kosturem w głowę. ÂŻołnierz poleciał na ziemię, a adept sięgnął po miecz i tradycyjnie ciął zgromadzeniowca przez szyję.
5/7 ÂŻyje
Adaś:
Kiedy tylko ujrzałem tępe dzidy ze zgromadzenia, uśmiechnąłem się. No a co? Nie wiedzieć czemu wręcz uwielbiałem walkę w zwarciu, choć los mnie pokierował gdzie indziej, ale nie żałowałem tego. Ruszyłem biegiem w kierunku przeciwników, równocześnie pozbywając się obciążenia. Najpierw na ziemię spadł pas z nożami, zaraz potem, zniknął za pasa półtorak, i łuk z pleców. Zostałem ze samym mieczem, sztyletem oraz ukrytym ostrzem którego rady pozbyć się nie dałem. Złapałem za rękojeść mojej kompozytowej klingi, po czym przeciąłem nią powietrze. Przebiegłem jeszcze dwa metry po czym skoczyłem w kierunku atakującego mnie już fanatyka. Spadając na mendę, kopnąłem ją z całej siły w klatkę piersiową odtrącając go w tył, samemu prawie się przewracając. Złapawszy równowagę w ostatnim momencie, zaatakowałem go ciosem z góry. Nastąpiła krótka wymiana ciosów, padających na przemian, równocześnie cofając przeciwnika. W pewnym momencie, kiedy "zgromadzony" spróbował wyprowadzić cios, jego miecz wbił się w drzewo. Okazja ta była wspaniała, nim ten wyrwał miecz z pnia, przebiłem mu mym ostrzem klatkę piersiową, tym samym zabijając go.
4/7
Nessa:
Siedzieć w domu. Rodzić dzieci. Narzekać na Maestro. Siedzieć w domu. Rodzić dzieci. Narzekać na Maestro. I się kuźwa nie wychylać! Zapamiętać, Tinuviel. Zapamiętać. Elfka zdecydowanie nie radziła sobie najlepiej w takich sytuacjach. Szczególnie, gdy nie miała czasu, by posłać choć jedną strzałę. Czy Aragorn musiał tak oficjalnie się z nimi przywitać? No na bogów. Mężczyźni aż nazbyt lubili takie popisówki.
Nessa ze strasznie szybko bijącym sercem schowała się za szerokim drzewem. Sytuacja sprawiła, że nawet nie oceniła, co to za rodzaj. Między nader głośnymi, choć nierównymi, oddechami sprawdzała swoje możliwości. Mogła albo czekać na odpowiedni moment i strzelić z łuku, choć takowy mógł nigdy nie nadejść. Odwrócić uwagę jednego z przeciwników różdżką. Lub wykorzystać sztylet. To ostatnie elfka od razu odrzuciła. Nie czuła się pewnie z tą bronią. ÂŁuk to jednak łuk, więc napięła swój, po nałożeniu wcześniej pocisku na cięciwę i wychyliła się lekko zza tajemniczego drzewa. Ojoj, strzał wiele dzisiaj lata, więc równie szybko Nessa się schowała. Z tego, co ujrzała, w jej kierunku mierzył jeden łucznik, który zresztą nie wydawał się nader sprawny. Kiepski naciąg i trzęsące się ręce. Reszta przeciwników skupiła się na towarzyszach elfki, która w przeciwieństwie do rosłych mężczyzn nie rzucała się tak w oczy.
Długoucha nie chciała ryzykować strzału, bo nie była pewna co do jego skuteczności. Schowała strzałę do kołczanu i zawiesiła łuk. Schyliła się ostrożnie i z cholewy buta wyjęła różdżkę. Kiedyś trzeba ją wypróbować. Zważyła ją w ręce, w myślach powtórzyła nauczoną formułę, po czym wychyliła się zza drzewa na króciutki moment:
- OIIIG. - Moment na tyle krótki by wypowiedzieć nie za głośno, ale też nie za cicho, formułę, i strzelić ognistą strzałą w jedną z dłoni przeciwnika, który właśnie poprawiał strzałę na cięciwie. Chwila nieuwagi kosztowała go wiele strachu, trochę bólu, a następnie utratę życia, gdyż Nessa nie czekała. Była od niego znacznie szybsza, a krzyk mężczyzny zwrócił uwagę jego towarzyszy, dopiero w momencie, gdy Tinuviel zakładała już swoją strzałę na cięciwę. Wymierzyła i kilka sekund później z szyi dość młodego chłopaka wystawał pocisk Tropicielki. Tropicielki, której nie było już widać, bo ponownie schowała się za drzewem.
3/7
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej