Tereny Valfden > Dział Wypraw

Polowanie na Jelenia

<< < (4/8) > >>

Lord Hejgen:
Gdy tak drużyna jechała przez las Anims usłyszał coś dziwnego - Ej, słyszycie to. - powiedział. 5 min potem znowu powtórzył się ten dzwięk. Nagle zza krzaków wyskoczyły 4 wilki

Wtedy Anims krzyknął - O kurwa. Z chodzić z konia i walczyć. - po czym sam zszedł z konia wyciągnął różdżkę i krzyknął - OIIIG. - Wtedy pierwsza kula ognia trafiła jednego z wilków. Ten zaczął się palić aż wreszcie padł na ziemie martwy.

1/4

Istedd:
- Taa.... słyszę. - mruknął, po czym ściągnął przewieszony przez plecy łuk. Nie było czasu na opieprzanie się i beztroską dalszą drogę. Przeczuwał, że coś może się stać. Właściwie nawet było to typowym zjawiskiem w lasach. Trzeba było więc być przygotowanym nawet na taką niespodziankę. Istedd jednak przewidział to już po pierwszych odgłosach. Koń jego również wydawał się nader spięty. Kiedy z krzaków wyskoczyły wilki była moczymorda nie czekała. Sięgnęła za plecy i wydobyła strzałę. Nałożył ją na cięciwę i wymierzył. Jednakoż ręce mu drżały, gdyż i koń jął wierzgać. Strzała świsnęła i z pustym dźwiękiem wbiła się w ziemię. Zwierzę zaatakowały. Kruk nie czekał. Wydobył nogę ze strzemiona, rzucił łuk na ziemię, zaklął jednocześnie bardzo szpetnie, wydobył miecz z pochwy i ciął praktycznie na oślep. Bestia z łatwością uniknęła cięcia, acz wtedy już rębajło stał twardo na nogach. Za plecami miał swego wierzchowca. Skupił się na walce z tym tylko wilkiem, choć starał się, by ewentualni napastnicy sami siebie blokowali. Zwierzę zaatakowało z doskoku. Bardzo niefinezyjny piruet posiadacz majestatycznej brody zakończył cięciem w brew (głowę). Natychmiast cofnął się i zadał również szybkie pchnięcie z wykroku. To wystarczyło. Wilk nabił się na wystawiony miecz i zawył jedynie przeraźliwie. Zerknął ukosem na towarzyszy i resztę wilczej sfory.

2/4

Anette Du'Monteau:

--- Cytat: Altaïr Ibn-La'Ahad w 01 Maj 2012, 20:39:59 ---Gdy tak drużyna jechała przez las Anims usłyszał coś dziwnego - Ej, słyszycie to. - powiedział. 5 min potem znowu powtórzył się ten dzwięk. Nagle zza krzaków wyskoczyły 4 wilki

Wtedy Anims krzyknął - O kurwa. Z chodzić z konia i walczyć. - po czym sam zszedł z konia wyciągnął różdżkę i krzyknął - OIIIG. - Wtedy pierwsza kula ognia trafiła jednego z wilków. Ten zaczął się palić aż wreszcie padł na ziemie martwy.

1/4

--- Koniec cytatu ---

Twoja różdżka nie miota kulami ognia, tylko ognistą strzała. Jest to dużo mniej szkodliwe zaklęcie i mało prawdopodobne aby zabiło człowieka czy zwierzę. Wilk dalej żyje. Ma jedynie osmolone futro i lekkie poparzenia. Nic więcej

Koza123:
Konrad zeskoczył z konia i dobył kuszy. Wycelowawszy w wilka odczekał 5 sekund i wystrzelił. Strzał był potężny i od razu powalił bestię. Bełt trafił prosto w łeb. Wtedy młodzieniec zamienił kuszę na miecz. Został bowiem zauważony przez drugiego nieprzyjaciela. Wilk zaszarżował bezmyślnie, lecz łowca zdążył wykonać unik. Zdezorientowany wilk dał szansę młodzieńcowi. Artin mocno chwycił rękojeść miecza, a następnie rzucił nim prosto w oponenta. Wróg zachwiał się, nogi się pod nim ugięły, zaś łeb pochylił się ku dołowi. Po dwóch sekundach wilczur leżał martwy. Kruk dobiegł do ciała i wyjął z niego miecz. Widząc lekko rannego wilka, z którym przed chwilą walczył Anims, dobiegł do niego i skupił na sobie jego uwagę. Przerzucił broń celem zdezorientowania zwierza, a następnie dobiegł do niego i wbił mu ostrze prosto w głowę.
-Pozamiatane.- powiedział Konrad do swych towarzyszy, po czym na powrót dosiadł konia.

4/4 wilk.

Istedd:
Istedd splunął na truchło wilka. Wytarł w swój strój miecz, który zabluzgany był krwią zwierzęcia. Pierwsza przygoda na polowaniu minęła. Tak bynajmniej się mu zdawało. Jednakże w tej samej chwili wilk, którego (jak się okazało) Anims tylko ranił szykował się do ataku. Dzielny Konrad jednak czuwał. Zachowanie Kruka zdziwiło nieco dawną moczymordę. Zaprawdę wiele ryzykował i raczej narażał się na większe niebezpieczeństwo, aniżeli krasnolud w elfim burdelu. Gdyby któraś z bestii przeżyła jego ataki... mogłaby zaatakować go w plecy. Wtedy też nawet nasz bohater nie zdążyłby zareagować. Dodatkowo przy ostatnim wilku wypróbował dobrej metody przerzucenia. Owszem, była ona nader skuteczna... acz przeciwko ludziom. Wszak to oni skupiali się głównie na ruchach broni, by wyprowadzić ewentualny cios wymierzony w lukę w obronie. Bestia raczej nie bawiłaby się w takie podchody i po prostu rzuciła się na niego, kiedy ten chwytałby drugą ręką broń. Zaprawdę, brawurowe było to zagranie. Nie czekając na innych Istedd ciął z rozmachem wilka, którego sam ubił. Raz... drugi. Potem to samo uczynił z przestrzelonym zwierzęciem. Z łba jego wyszarpnął również bełt. Po chwili Konrad triumfalnie odezwał się i wsiadł na konia.
- Ta... - mruknął jedynie i cofnął się do swego wierzchowca, przy którym leżał łuk. Przewiesił go przez ramię, a strzałę wbitą w ziemi z powrotem skrył do kołczanu. Nie posiadł jeszcze konia. Podszedł do Konrada i podał mu bełt.
- To chyba twoje, przyjacielu. 

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej