Tereny Valfden > Dział Wypraw

Polowanie na Jelenia

<< < (3/8) > >>

Lord Hejgen:
- Isedzie znasz może jakieś śmieszne kawały. - zapytał się po czym sprawdził czy ma przy sobię swoją różdżkę. Gdy ją znalazł powiedział - Chu, naszczęście jest. -

Istedd:
- Eee... no pewnie, że znam. Lecz uważaj, ich śmieszność może spowodować wymioty. - ostrzegł go i zwolnił chód swego wierzchowca. Przerzucił jedną nogę nad szyją tamtego i usadowił się bokiem. Asekurował się jedną dłonią, trzymając nią wodze. Drugą zaś mocniej związał swe buty i poprawił ogólne ułożenie spodni. Po zakończeniu tej czynności wrócił do normalnej postawy jeździeckiej. Zastanawiał się chwilę nad doskonałymi i zabawnymi opowieściami.
- Idąc do cyrulika, szlachcic jeden, z brodą,
Potka się z nim w ulicy przed swoją gospodą.
"Proszę, panie, wróćcie się!" - "Nie masz czasu" - rzecze.
"Nie będzie też talera". Wnet balwierz odwlecze
Przedsięwziętą potrzebę, ochotnie pozwoli,
Wróci się i szlachcica z figlami wygoli.
Widząc parę szóstaków: "Nie masz tu talera,
A słowa nie dotrzymać szpeci kawalera."
"Któż ci go obiecował?" - szlachcic go tym zbędzie.
"Wżdym ci zaraz powiedział: Talera nie będzie."

Koza123:
-Polowanie z różdżką? Cóż, co kto woli.- Powiedział Konrad nadal śmiejąc się z dowcipu Istedda.

Lord Hejgen:
- Hahahaha. Sam to wymyśliłeś. - powiedział do Istedda. Gdy skończył się śmiać Konrad, Anims i Istedd akurat przekraczali bramę. Gdy ją przekroczyli Anims powiedział do pozostałych - Jeszcze trochę zapuścimy się i zaczniemy polować na naszą zdobycz. -

Istedd:
Cóż... stwierdzenie niedawno poznanego kompana była nader... dziwne. Istedd nie wymyślił tego sam, acz za niepotrzebne uznał poinformowanie ich o tym. Czyż ta wiedza ocaliłaby ich od ogni piekielnych? Nawet jeśli - i tak by im nie powiedział, iż jest to wierszowany dowcip niejakiego Wacława P. pt. "Aequivocatio". Zdziwiło go to również, że śmiali się z tego tak otwarcie. Może nie był to żart najwyższych lotów, acz śmiać się akurat wtedy, kiedy opowiedział właśnie nasz bohater coś zabawnego... zaiste przedziwne to. Niespodziewane.
- Niech będzie. Do tego czasu może wy coś opowiecie? - zapytał i jął rozglądać się na boki i podziwiać cały otaczający go świat. Zachwycał się brudną ziemią, końską grzywą, własnymi dłońmi, a także drzewami, powietrzem, małymi kamieniami, dużymi kamieniami i płatkami śniadaniowymi.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej