Królestwo Valfden > Atusel

Aleja Pamięci Poległych w Bitwie na Zielonych Równinach

<< < (6/10) > >>

Hagmar:
Nad ranem patrol straży znalazł trupa. Niby nic nowego ale gdy okazało się że ofiara to kupiec i to w miare bogaty wezwano śledczego. Oględziny wykazały że ofiarę pobito a później wyssano z niej krew. Trupa zabrano do kostnicy gdzie po kilku godzinach zidentyfikowano dokładniej biedaka.
- Niech zgadne, żadnych świadków? Spytał patolog.
- Jak zawsze gdy morduje wampir. Ale mamy pewien trop. Wczoraj wieczorem była walka na arenie. Walczył jakiś wampir właśnie. Został ranny. Widocznie postanowił się uzdrowić. Myślałem że każdy cywilizowany wampir w tym kraju nosi krew ze sobą. Odparł Stefen Kalgher, główny śledczy w Atusel. Wyszli z kostnicy na piętro posterunku. Kalgher sięgnął po dostarczony mu raport. - Mam nazwisko podejrzanego. A raczej imie. Nikolaj.
- Jestem tylko patologiem ale powiem Ci że kolesia zabito z premedytacją.
- Wiem, mimo iż oni też muszą jeść to jednak mógł iść na rynek po choćby kure i ją wyssać. Albo do karczmy. Chuj z tym. Będzie proces i tak i tak. Goniec, wyślijcie to do stolicy.

Hagmar:
Dzień jak co dzień w Atusel. W eleganckiej kamienicy na rynku siedziało kilka person i jadło obiad, byli to kupcy, członkowie szlachty i dość wysoko postawione persony.
- (...) Czy to pewne?
- O tak, wyjechał na dobre. - odparł starszy jegomość przeżuwając kęs kotleta.
- Na jak dobre. Musimy mieć pewność że nie wróci jutro i nie pozabija połowy.
- Spokojnie Andrzeju, nie denerwuj się. Mamy wszystko pod kontrolą. - Odparł jedyny w tym towarzystwie elf. - - Może nie do końca wszystko, akcja przejęcia transportu nie wypaliła owszem... Ekkerund szybko się skapowało że to była większa i zaplanowana akcja.
- Chujowo zaplanowana dodajmy. - Wtrącił gruby i łysy szlachciur - Oficjalnie rebelia się skończyła, to punkt dla nas. Detektyw pieprzył coś o demonach, że to powód ogłoszenia końca rebelii by podnieść morale. Fakt, Kher dostał ostro po dupie i spierdolił do lasu. Jego ludzie są rozproszeni i nic nie robią.
- Robią, wydałem rozkazy. - Odparł elf.
- A co z Elfem?
-Srać go. Revender i ten drugi na tym jebanym sojuszu nic nie zyskali. Za to my... my urośliśmy w siłę tuż pod nosem Służb. Wieczorem jadę do Ombros dokończyć sprawy.
- Ilu mamy ludzi tak na oko.
- Bo ja wiem... ze 50tyś. Pochowanych w górach i lasach po całej wyspie.
- Isran, weźmiesz paru i... zaatakuj coś.
- Oszalałeś?
- Potzrebujemy chaosu, by Elf mógł działać.
- Zaraz zaraz... najpierw mówimy o olaniu go a teraz...
- Kretynie nie mówię że mamy go całkiem olać. Popieramy go, ale działamy nie zależnie.
- Mam pomysł, zaatakujmy Afers albo Krucze Gniazdo.
- Prtal nie ma znaczenia gospodarczego na tyle wysokiego by król chciał go szybko odbić... z drugiej strony to plus dla nas. Zrobimy tak, W Revar stoi pusta siedziba Szwadronu. Mamy tam kogoś?
- W zamku? 15 ludzi pilnuje by chłopi z Chylic się nie zbliżali. Ludzie Cadacusa tam nie chodzą.
- Wyślijcie tam rzeką spory oddział i zapasy. Isran, ty przenieś swoją grupę  na przełęcz prowadzącą z Afers do Revar.
- Chcesz zablokować północ? Sprytne. Revar jest bogate, no i rzeką można szybko dosłać posiłki  To zaburzy trochę gospodarkę. Pokażemy też ząbki w Kevan u czarnego i Larkos oraz u Morriego.
- Jest jescze kwestia ludzi Czarnego...
- Jedyne zagrożenie to Cadacus. Roydil to pała której nie słuchał nikt pod Inkirgaad...
- A zatem. Do roboty.
Panowie omawiali jeszcze sporo spraw nim się rozeszli.

Anette Du'Monteau:
Po jednej z alej Atusel kręciła się Anette. Ta podobnież nosiła nazwę na cześć poległych w największej bitwie o jakiej ludzie słyszeli. Jednak nie to ją teraz interesowało.

Aaria Kruczowłosa:
Przypadkiem, a może i nie, znajdowałam się tam również i ja. Na razie nie miałam w tym większego celu. Ale coś do roboty zawsze się znajdzie.

Anette Du'Monteau:
-Hey, chyba widziałam cię gdzieś już. Chyba nawet u "nas". Przyłączysz się?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej