Królestwo Valfden > Efehidon
Ulica Dragosaniego pogromcy Kagana
Adaś:
Dziękuje możecie odejść.
Po czym sam również odszedłem, aby udać się do Atusel
Lithan le Ellander:
- A Ty to kto? - elf wkroczył w uliczkę nagle, za nim szybkim krokiem szedł Cetoe Rethris. 10 metrów przed nimi wilkołak właśnie rozrywał ciało jakiegoś rybaka aby dobrać się do serca i wątroby. Widząc dwójkę osób zawarczał i rzucił się na nich. Lithan jednym ostrym spojrzeniem uderzył go telekinezyjnym impulsem i posłał go na ziemię, tak, że tamten aż zaskamlał. Cetore podskoczył do niego, chwycił za kudły
- Z jakiego klanu jesteś? - warknął i zaczął okładać go pięściami, których ciosów nie powstydziłby się zawodowy bokser.
Lithan sondował wtenczas jego umysł. Cetoe zakatował swego krewniaka na śmierć.
- Coś się dowiedziałeś?
- To Biały - rzekł Lithan i tak zdzielił Cetoe Rethrisa, że tamten aż poleciał na ścianę - Miałeś z nim to załatwić!
- Wybacz... Udam się do niego jeszcze raz
- Nie zawiedź mnie tym razem! - syknął elf. Odeszli w mroki pogrążonego w zimie miasta pozostawiając dwa trupy.
Hagmar:
- Zgodził się? Zapytał krasnolud wychodzącego Vernona.
- Taa. Mało kto go zna więc pójdzie mu łatwo. Inni są zajęci.
- Yep. Tak swoją drogą. Widziałem Nesse "Nude" Tinuvriel. Kręciła się w pobliżu domu Seva.
- No i?
- To że nie ma go od dawna? A po tej wpadce z Lithanem... Szef nadal nic nie wie.
- Lepiej dla nas Yarpen. Po za tym... Chodź. Opowiem Ci na miejscu.
Korag:
Ostatnimi czasy słyszało się plotki o atakach wilkołaków w Efehidonie, jednak Korag ze swym srebrnym mieczem nie czuł się aż tak odsłonięty. Tak więc po kilku minutach przedzierania się przez zaspy w bocznych uliczkach dotarł wreszcie na ulice Dragosaniego. ÂŚniegu nie było znowu aż tak dużo, ale w tych wszystkich mrocznych zaułkach nikt nawet nie myślał o tym, by go gdzieś odgarniać. Zaczął wypatrywać swojej zleceniodawczyni.
Lithan le Ellander:
Zmieniła swój strój na skórzany ciepły ubiór podróżniczy. Wiadomo było, że udaje się gdzieś.
- Jesteś. A więc podejmujesz się zadania.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej