Tereny Valfden > Dział Wypraw

"Na umrzyka skrzyni"

<< < (54/58) > >>

Elrond Ñoldor:
- I tylko jeden słaby punkt. Materialne serce. Gdy je zniszczysz, możesz pokonać lisza nawet bez walki z nim. O ile je znajdziesz...

Malavon:
-Czyli trzeba znaleźć dobrą metodę na jego ukrycie. A wiesz może czy ono wciąż aby bije? Czy jest martwe, a jedynie to że jest w jednym kawałku trzyma lisza przy życiu?

Julian:
Poruszałem się wolno za całą grupą. Wódka spożyta w Mogulem źle zadziałała na mój organizm. Boje się, że resztki  alkoholu wypłyną z mojego przewodu pokarmowego tak szybko jak tam trafiły. Zaraz po tej myśli zasnąłem snem twardym jak skała. Po obudzeniu ze zdziwieniem stwierdziłem, że nadal jestem w grupie, a co gorsze jesteśmy obok karczmy. Nie, dziś już nie pije. Sięgnąłem do mojej kieszeni i zapaliłem fajkę. Od razu lepiej.

Axel Ontero:
Jechałem z tyłu drużyny, jakoś nie lubiłem trzymać się z przodu. Czułem zmęczenie ale wolałem nie odpoczywać po drodze. Dojechaliśmy do karczmy, w pewnym sensie zmartwiłem się. W ostatnich dniach coś dużo piję. W bractwie piliśmy długo, później jeszcze ta wóda od Juliana. Na samą myśl o smaku tej dosyć nie dobrej wódki zemdliło mnie.

Elrond Ñoldor:
- Szczerze mówiąc... Nie mam pojęcia. Jedyny Lisz, którego znałem jakoś nie był skory do pokazywania swojego "cacka". Mogę tylko snuć teorię. Wydaje mi się że jest ono w połowie martwe. Gdy mag staje się Nekromantą, jego mistrz przebija jego serce sztyletem ceremonialnym. Jest to nieodwracalne. Gdy stajemy się Liszem, wycina nam je całkiem. Do tego momentu wydaje mi się że musiało być ona na jakiś sposób żywe. Bardzo możliwe, że po prostu sama magia je przy życiu utrzymywała, a samo przebywanie "na progu" śmierci, umożliwia Nekromancie poznawanie coraz mocniejszych i mroczniejszych umiejętności i zaklęć. Taki wpół żywy stan serca wydaje mi się że utrzymuje się potem przez cały czas. Ale nie jestem pewny. To są tylko moje domysły...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej