Tereny Valfden > Dział Wypraw
"Na umrzyka skrzyni"
Julian:
- Ależ moj Drogi magu. Nigdy nie zatracimy wiary w Zartata i nigdy nie staniemy się zakonem świeckim. Po prostu nie chcemy być postrzegani jako fanatycy Zartata.
Hagmar:
Ale pieprzycie. Rzekłem upijając piwa. To co jest złe to kwestia indywidualna kurwa. Byłem trupem cztery razy, wedle niektórych jestem spaczony. Wampiry wedle prostych ludzi to żywe trupy i są złe. A nie są, z wyjątkiem Kagana ale to temat na inną rozmowę. Zbieramy się powoli.
Julian:
- Dobrze mówisz, Baronie. Koniec rozmowy, bo jeszcze dojdzie tu do rozrób.
Wyszedłem z karczmy i zapaliłem fajkę. Posiadałem tamtego czasu dobry tytoń. Palenie fajki jest bardzo, bardzo relaksujące.
Elrond Ñoldor:
Elrond szturchnął Malavona i powiedział szeptem.
- Zombie, szkielety i mumie nie żyją tak naprawdę. Poruszają się i wykonują ściśle określone czynności, tylko dzięki magii która umiejscowiona została w ich czaszce przez czarodzieja. To tyczy się tych sług, które sami stworzymy. Istnieją bowiem jeszcze zaklęcia umożliwiające przyzywanie "nieumarłych" potworów. Chodzą one po naszym świecie i wykonują nasze polecenia dopóki nie zostaną zniszczone albo przestaniemy inwestować w nie naszą magię. Wówczas, chyba po prostu wracają do swojego świata. To zabawne. Oznaczało by to po prostu że są światy, w których one normalnie egzystują. Czyli Zakonnik ma na swój sposób rację. Ale nie w stosunku do tego świata... Będę musiał zamienić kilka słów w Gildii z Devristusem, na temat tego całego przyzywania. Nie chciałbym wypowiadać słów, które nie są prawdą.
Zwrócił się do zakonników.
- Zatem dziękuję że w waszych oczach nie jestem postrzegany jako ten zły. I cieszy mnie fakt, że waszą organizacją nie kieruje chory fanatyzm - powiedział kończąc rozmowę.
Malavon:
-To interesujące co mówisz. Mam wrażenie, że nasze rozmowy w Gildii podczas nauki nie spełzną na niczym i trudno będzie je nazwać bezowocnymi. Przynajmniej z twojej strony. - odparł elf przywołując na twarz drobny uśmieszek
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej