Tereny Valfden > Dział Wypraw
"Na umrzyka skrzyni"
Elrond Ñoldor:
- Czyli zwykła sekta mącąca ludziom we łbach. Ile to razy się z takimi spotykaliśmy. Fanatycy. Nienawidzę fanatyzmu... Gwoli fanatyzmu.
- E ty, zakonnik! Czy ja Ci przypominał złą osobę? Hę?! - zwrócił się do Juliana.
Axel Ontero:
-Tak znam Cię Gunsesie, widywałem Cię już wcześniej. Powiedziałem do wampira spokojnym tonem.
Julian opowiadał o dziejach bractwa dość dobitnie. Słuchałem go uważnie. Moją uwagę przykuł mag, który widocznie chciał coś od Juliana postanowiłem się wtrącić.
-Witaj mości magu, prosiłbym abyś nie zwracał się takim tonem do mistrza bractwa.
Jestem Tzaro i pozwól, że ja odpowiem na zadane przez ciebie pytanie. Mówiąc takim dość głośnym tonem mógłbym Cię posądzić o to żeś zły, ale jakoś twoja osoba mnie to tego zbytnio nie przekonuje. Wyglądasz na spokojnego maga, któremu taki ton głosu zupełnie nie pasuje. Powiedziałem do Elronda zwracając na siebie uwagę.
Elrond Ñoldor:
- Witaj Tzaro. Wiec, że pozory mogą mylić. Twój mistrz wrzuca wszystkich do jednego worka, mówiąc że wszystkie istot, które miały jakiś związek ze śmiercią są złe. Sam byłem Nekromantą, a teraz zostałem wskrzeszony. Nie powinienem wiec żyć. Nie skrzywdziłem jednak z mojego życia żadnej niewinnej istoty. Czy zgadzasz się wiec ze swoim mistrzem?
Julian:
- Nie jesteś złą osobą. Wiem, że niedawno wróciłeś do żywych, ale jesteś rozumną istotą. Różnisz się zatem od tych plugawych istot. Doskonale wiesz, co to zombie, ożywione szkielety, mumie. To miałem na myśli mówiąc "co żyje, a nie powinno".
Malavon:
-Po co zrażać do siebie od razu Bractwo Elrondzie. Nasi świątobliwi przyjaciele nawet nie widzą w Tobie czegoś złego i co nie powinno w tym momencie chodzić, czy choćby rozmawiać z nimi.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej