Tereny Valfden > Dział Wypraw

"Na umrzyka skrzyni"

<< < (36/58) > >>

Lord Hejgen:
//ok będę

- Nie pomyliłem się jesteś wampirem. Wiem żebyś nikogo nie zabił bez winy. A jeśli chodzi o czarodzieja, to ktoś mnie leczył ale kto to nie wiem. - powiedział Anims czekając aż dojadą do karczmy.

Gunses:
//Jako, że Aragorn upoważnił mnie do opisania karczmy, do której dojechaliśmy, nie będzie naruszeniem zasad, jeżeli do niej wejdziemy.


Zajechaliśmy. Konie i wóz stanęły przed karczmą. Wybiegł z niej chłopak. Koło 20 lat, czarne włosy, dość przypakowany. Pewnie wybiegł upewnić się, czy to nie bandyci. Gunses wyjechał na czoło kompanii. Skinął głową chłopakowi
- Panie Cadacus, witamy w naszych skromnych progach - rzekł - Jestem jak raczylibyście pamiętać...
- Tom, raczyłem pamiętać. Co u Rity i Esmeraldy?
- Matka zdrowa, pracuje w kuchni, a siostra pomaga ojcu przy barze. Zająć się końmi?
- Tak. Na wozie mamy rannego człowieka. Zanieście go do jakiejś izby, podajcie jadło. Niech odpocznie.
- Zostanie tutaj?
- Nie. Zabieramy go do Chylicy. To wszystko
- Dobrze... Hej! Runckller, Buster! Zająć się wozem i rannym. Niech Vino zaprowadzi konie do stajni. Ja się nimi zajmę! - zawołał do chłopów, którzy najęli się w karczmie do pomocy. Weszliśmy do środka.

Lord Hejgen:
Gdy wampir powiedział żeby wnieść Animsa, młody chłopak zawołał kilku chłopów którzy wnieśli ciężko rannego Animsa do karczmy, a następnie do wolnego pokoju. Gdy chłopak wychodził Anims do niego powiedział - Hej ty, przynieś mi coś do jedzenia i picia prosze. -

Elrond Ñoldor:
- Witaj ślicznotko... - powiedział Elrond mrugając na młodej dziewczyny, gdy tylko wlazł do karczmy. Ciekawska córka karczmarza wyszła na przeciw by sprawdzić, kto przybył tak liczną grupą. Z piskiem uciekła. Powinienem robić dobre wrażenie... Dobroduszny starszy mężczyzna przecież ze mnie...Hmm... Nie zrozumiem tych ludzi.

Gunses:
- Pan Cadacus! - zawołała Herlan - Nie spodziewałem się was tutaj. Z targu w Metr jedziecie?
- Nie. Udajemy się do Chylicy, skracamy sobie tędy drogę. Uznałem, że Twoja oberża będzie dobra, aby dać wytchnąć grupie i napaść konie.
- No i dobrze. Widać w Twojej kompanii ludzie, elfy... Muszą odsapnąć. To nie to co wy. Odżyjecie co? Hemis się prawie zaczęło.
- No przyznać muszę, że pora mi sprzyja. W końcu zrobię objazd po włościach, bez postojów na czas dnia. A to, to nie moja kompania, tylko barona Aragorna, wiesz, naszego sąsiada
- Ah, tak, właśnie wydawało mi się, ze to on. W jakiś interesach do Chylicy?
- W dość delikatnej sprawie. Właśnie, Herlan, Ty dużo widzisz, dużo słyszysz... Nie kręci się po okolicy jakaś grupa nieciekawych ludzi? Nie zajeżdżał nikt? Wieśniacy, albo kupcy nie przywieźli jakiś niepokojących wieści?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej