Tereny Valfden > Dział Wypraw
"Na umrzyka skrzyni"
Julian:
Od wyjazdu z karczmy postanowiłem się odrobinkę przespać. Zmęczyłem się walką z bandytami. Przypiąłem swój koń do konia Tzaro i położyłem się spać. ÂŚniło mi się ten młody bandyta, którego zabiłem. Był taki młody, dzieci do boju posyłają. Na Zarata. Musiałem się wtedy czegoś napić. Obudziłem się, gdy przybyliśmy do karczmy.
Wszedłem do środka, podszedłem do kontuaru i rzekłem:
- Dobry. Poproszę kieliszek wódki. Ile płace?
Gunses:
//Oczywiście Aragorn jest Opiekunem wyprawy, więc tak samo ja muszę czekać za jego odpowiedzią z ust Herlana, jak i Julian za swoim kieliszkiem.
Hagmar:
Jedną grzywnę panie. Ostatnio byli tu dziwni ludzie, wielce uprzejmi byli zresztą. Wyglądali na rycerzy z jakiegoś zakonu bo tak też się zachowywali. Mówili coś o jakimś Omie ale nie słuchałem zbytnio.
Dziękuję Herlanie, czyli plotki są prawdziwe. Odszedłem na kilka kroków myśląc o tym gdzie popełniłem błąd kilka lat temu... Musieli ukrywać się w górach, innej opcji nie widzę.
Julian:
Odruchowo sięgnąłem do kieszeni płaszcza by zapłacić za kieliszek. W przerażeniu odkryłem, że mam tam tylko fajki i malutką buteleczkę wódki zabraną z poprzedniego postoju. Cóż za uśmiech losu.
- Przepraszam najmocniej, ale zapomniałem sakiewki. Dziękuje zatem.
Odszedłem od kontuaru. Zapaliłem fajkę i wyjąłem butelczynę. Miała ona napis SLOB
Hmm, raz się żyje.
Pociągnąłem łyka z tej butelki i poczułem ciepło przechodzące przez moje gardło. Nie był to zbyt przyjemny smak.
Postawiłem wódkę na stoliku i wyszedłem delektować się moją fajką.
Elrond Ñoldor:
- Aragornie, który to zakon zadarł z tobą, co? Wybacz, ale nie było mnie jakiś czas i jestem słabo doinformowany... - powiedział starzec przysłuchując się rozmowie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej