Tereny Valfden > Dział Wypraw
Kapitańska powinnność
Anette Du'Monteau:
W czasie drogi przypomniałeś sobie o portalu do miasta. Nie chciałeś przemęczać biednego konika jazdą aż do miasta od gór, więc skorzystałeś z niego. Tym sposobem znalazłeś się w Efehidonie niemal błyskawicznie.
Istedd:
Zły był na siebie tedy, gdyż zapomniał o portalu. Rad jednak, że przypomniał sobie i nie męczył tak zwierzęcia. Postanowił, że pamiętać będzie na przyszłość. Wszak nie godziło się męczyć biednego zwierzęcia. Skierował się na południowy-zachód. W kierunku domniemanego miejsca posterunku.
Anette Du'Monteau:
Po drodze oczywiście mijałeś całe grupy ludzi. Byli tam kupcy, mieszczanie, żołnierze przechadzający się po mieście w poszukiwaniu zaczepki, lub innego powodu do obicia komuś mordy i tłumy przedstawicieli profesji różnych maści. Czyli był dzień jak co dzień. Nikt jednak nie specjalnie kwapił się by choćby krzywo na Ciebie spojrzeć. Może to ta zadbana broda była tego powodem? A może strój, który wyglądał na dość porządny i mógł oznaczać, że właściciel jest poważnym człowiekiem. Tego się nie dowiemy.
Istedd:
Posiadacz majestatycznej brody obserwował spod kaptura tych ludzi wszelakiej maści. Zastanawiał się w międzyczasie jak świat jest różnorodny i jak odmienni potrafią być ludzie. Widział kilku kalek-żebraków, którzy błagali i pieniądze wymachując kikutami ostałymi. Byli również poważni kupcy, którzy pro publico bono czasami rzucali dla nich trochę złota. Tamci wtedy poczynali walkę. Wygrywał najsilniejszy i to on zgarniał monety, które kupiec być może cisnął dla uradowania oczu widokiem walczących starców. Nie dowiedział się nigdy, co było właściwym powodem tych zachowań. Jednakoż lubił tak obserwować to, co działo się w świecie. Być może nie interesowało go to tak bardzo, ale zawsze oczy jego odpoczywały widząc pośpiech idący we wszystkie strony. Jemu nie było jakoś śpieszno, nie chciał zmęczyć konia. W końcu jednak odwrócił wzrok od kilku dzieciaków bawiących się gnojem i jął szukać posterunku straży.
Anette Du'Monteau:
Ujrzałeś spory budynek, o kilku piętrach, przy którego wejściu stało dwóch strażników. W tym momencie śmiali się i nawzajem sobie coś opowiadali. Zapewne kolejne żołnierskie żarty, bądź przechwałki na temat łóżkowych przygód.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej