Tereny Valfden > Dział Wypraw
Cierpkie wino
Anette Du'Monteau:
-Szczerze powiedziawszy to nie mam pojęcia. Znam tylko imię, Arron. Jednak może się ukrywać pod jakimś innym na dworze. Na pewno jakoś się poznacie i porozumiecie.
Dragosani:
- Coś wymyślę na miejscu - odparł Ravnblod. Jeszcze raz zerknął na kartkę z adresem, po czym schował ją pod szatę. - W takim razie to wszystko. Wyruszę natychmiast - dodał i bez dalszych i całkowicie zbędnych słów odwrócił się. Ruszył korytarzem, analizując otrzymane informacje. Na razie zadanie wydawało się dość trudne. Nie łatwo będzie otruć szlachcica. Trzeba będzie dodać truciznę do jego jedzenia, lub napoju. Bo raczej nie będzie on chętny do wypicia jej sam z siebie. No ale cóż, od tego był informator. Zapewne zdobył kilka ciekawych informacji. Na przykład o codziennych zwyczajach służby we dworze i samego szlachcica. Jak na razie należało dotrzeć do miasta i do samej dzielnicy. I wymyślić sposób, aby dostać się na dwór szlachcica. Pogrążony w takich rozmyślaniach, Severus przemierzył korytarze twierdzy, kierując się do bram, aby następnie skorzystać z portalu do miasta.
Anette Du'Monteau:
Bez problemu trafiłeś do miasta, a potem do dzielnicy szlacheckiej. Zabudowa i dwory były wspaniałe. Każdy następny próbował przebić swojego poprzednika i wynieść pozycję swego pana jeszcze wyżej. Był to niekończący się wyścig. Budynki zwykle pokryte byłem ogromem ornamentów i zdobień. Nawet same uliczki były zadbane i regularnie patrolowane przez lepiej uzbrojonych strażników. Byli też dużo mniej przekupni i oddani swojej pracy. To wszystko stwarzało warunki niezbyt sprzyjające pracy skrytobójcy czy złodzieja.
Dragosani:
Severus trafił do miasta, co nie było sztuką. Niczym niezwykłym nie było też odnalezienie dzielnicy szlacheckiej. Wszak była to najlepsza i najbardziej zadbana dzielnica w mieście. Poza tym prowadziła do niej jedna z głównych ulic miasta, które zaczynały się od jego bram. Rzecz jasna, owa ulica również była coraz to lepsza i bardziej zadbana, wraz ze zbliżaniem się do szlacheckich dworów. Ravnblod dotarł w końcu do wspomnianej dzielnicy. Idąc zadbana ulicą rozglądał się po okazałych dworach członków wysokich rodów. Były, no cóż, wspaniałe. Piękne i okazałe. Część z nich budziła jednak niesmak swoim przepychem, ukazując że właściciele są pozbawieni smaku. W sumie to nie było niczym niezwykłym wśród szlachty. Mimo to niektóre dwory naprawdę podobały się Severusowi. Tak bardzo, iż uznał, że musi starać się ze wszystkich sił, aby kiedyś móc zamieszkać w podobnym. Uśmiechnął się lekko. Droga skrytobójcy może mu to ułatwić. Szczególnie, gdy będzie wykonywał intratne zlecenia. Lecz zanim to nastąpi musi nabrać doświadczenia, aby działać jak najskuteczniej. Z takim postanowieniem szedł przez dzielnicę szlachecką. Kaptur miał odrzucony na plecy, wystawiając twarz na słońce. Uśmiechał się delikatnie do mijanych młodych szlachcianek. Dzięki nowemu strojowi mógł uchodzić za jakiegoś awanturniczego i młodego szlachcica, albo kogoś w tym rodzaju. Taką miał przynajmniej nadzieję. Oraz taką, że strój ów nie jest pierwszym, co kojarzy się ze słowem "zabójca". W sumie gdyby był, to byłaby porażka rzemieślników u których Kruki stroje te zamówiły. Tak więc Severus szedł ulicami jawnie, z pewnością siebie, nawet drgnieniem powieki nie zdradzając, że ma nieczyste zamiary. Po krótkiej wędrówce ulicami znalazł dwór szlachetki, z którym miał dokonać śmiertelnej "transakcji". Zatrzymał się, niby przypadkowo, aby obejrzeć ów dwór, tak na pierwszy rzut oka.
Anette Du'Monteau:
Pod bramą zauważył cię jeden z strażników posesji.
-Hej ty! Czego tu szukasz? Przyszedłeś w sprawie pracy? Jak nie to zmiataj, albo zaraz spuszczę psy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej