Tereny Valfden > Dział Wypraw

Cierpkie wino

<< < (28/30) > >>

Nessa:
ÂŚledzenie Archibalda nie było trudne. Mężczyzna dumnym krokiem doszedł aż do schowka, w którym zniknął w poszukiwaniu odpowiedniej butelki wina. Gdyby ktoś tam zajrzał, zauważyłby, że w małym pomieszczeniu znajduje się metalowy kieliszek. Cóż, majordomus widocznie lubił sobie popijać drogie wina swego pracodawcy.

Dragosani:
Severus, krokiem zwiewnym jakoby oddech elfki mierzącej z łuku do niewinnego ludzkiego dziecka, które nieumyślnie zerwało kwiatek w jej(!) lesie, podążył za Archibaldem. Szczerze mówiąc miał już serdecznie dość tego dworu, majordomusa i tej misji. Trwała ledwie dzień, lecz zdawała się ciągnąć niemiłosiernie. Ta niecierpliwość byłą dość ironiczna w przypadku Ravnbloda. No ale cóż, zdarza się. Po drodze zatrzymał się na chwilę i wziął z jednej z doniczek garść ziemi. Takie hobby, podkradanie ziemi z doniczek. Trzeba być tolerancyjnym dla wszelkich upodobań. Na przykład denerwowania strachliwych elfek. W końcu dotarli do schodów, prowadzących na dół, do schowka na wino. Sevuś chód miał lekki, jakoby płatki stokrotek na wietrze, zaś słuch Archibalda zapewne przyćmiła starość. Młody Kruk zszedł po schodach i skradając się (a przynajmniej się starając!) wszedł do składziku. Będąc wewnątrz zamknął za sobą drzwi. Odgłos ich zamykania zaalarmował Archibalda, lecz po części o to chodziło Sevowi. Błyskawicznie rzucił garścią ziemi z doniczki w jego oczy, aby go oślepić i zwyczajnie, po ludzku, dał mu w mordę, mając nadzieję, że cios ten, w który włożył niemało siły, odeśle na pewien czas majordomusa w objęcia sennych mar.

Nessa:
Czy ten cios odesłał majordomusa w objęcia sennych mar, nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że odniósł skutek, bo Archibald upadł pod jego wpływem na ziemię. Cała akcja zdawała się być przeprowadzona w ciszy, więc nikt nie powinien zostać zaalarmowany. Pojawił się jednak inny problem - schowek pełen wina. Staruszek nie wybrał butelki dla swego pracodawcy!

Dragosani:
Severus jednak nie przejmował się tym. Na razie. Wyciągnął sztylet i najzwyczajniej w świecie na wpół odpruł, na wpół odciął rękawy lokajskiego uniformu Archibalda. Jednym z nich zakneblował dziada. Drugim związał mu ręce z tyłu pleców. Następnie odciągnął ciało gdzieś w ciemny kąt, nie zapominając o tym, aby zabrać klucz do schowka. Teraz dopiero wrócił i spojrzał na półkę pełną butelek z winem. Dawniej, w swoim... dawnym życiu, miał styczność z dobrymi winami wielokrotnie. Postanowił więc użyć doświadczenia. Lecz musiał się spieszyć. Szybko obleciał wzrokiem butelki i oznaczenia na nich, po czym wybrał kilka, które wydawały mu się najbardziej wykwintne. Przejrzał butelki i wybrał takie, które zdawało się mieć najlepszy rocznik, oraz gatunek dla podniebienia szlachetki. Albo raczej, takie, które wydawało mu się, że spełnia takowe warunki. Wziął butelkę i postawił ja na tacy, po czym wyszedł ze schowka. Zamknął za sobą drzwi na klucz i ruszył do komnat celu.

Nessa:
Szlachcic urzędował w kompleksie kilku komnat, ale już w pierwszym pomieszczeniu Severus go spotkał. Skąd ta pewność? Bogato ubrany mężczyzna, którego dobrobyt wylewał się za pasa popatrzył na niego gniewnie. Siedział na wygodnym fotelu przed kominkiem. Pod kątem do siedziska szlachcica ustawiony był drugi fotel, na którym siedział nieznany mężczyzna, choć też zapewne z tytułami. ÂŚciana na lewo od drzwi zasłonięta była przez ogromny kredens (a może to było kilka mebli?), w którym znajdowały się różnego rodzaju naczynia - w tym kieliszki do wina. Cel teatralnie się oburzył. Na pewno chciał zrobić wrażenie na swoim gościu:
- A ty kto jesteś i co tu robisz?! Gdzie Archibald?!

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej