Tereny Valfden > Dział Wypraw
Cierpkie wino
Dragosani:
Severus wziął fiolkę od kobiety i schował do jednej z kieszeni. Teraz miał proste zadanie. Musiał tylko wlać zawartość fiolki, do pucharu z winem szlachcica. ÂŁatwizna. Jednak dostanie się w pobliże tego naczynia, nie zwracając przy tym niczyjej uwagi mogło być już nieco problematyczne. Najlepiej byłoby wrobić w całe zabójstwo majordomusa, co ewentualnym śledczym dałoby winnego i odsunęłaby ich podejrzenia od Kruków. Z tym, że realizacja tego planu byłaby dość trudna. Należałoby bowiem W jakiś sposób odciągnąć Archibalda od naczynia z winem, dolać truciznę i następnie poczekać aż lokaj wróci i zaniesie wino dla swego pana. Inną drogą realizacji zadania mogłoby też być wykradzenie klucza Archibaldowi i zatrucie wina już w piwnicach. Z tym, że Severus nie wiedział którą konkretnie butelkę trunku wziąłby Archibald. Rozmyślając nad tym, Ravnblod odczekał chwilę, po czym zszedł ze strychu.
Nessa:
Na pusty korytarz. Z lewej strony dobiegł Kruka dźwięk metalu uderzanego o posadzkę i nieprzyjazne syknięcie:
- Szlag - wydawało ci się, że to Archibald, który najpewniej upuścił jakąś tacę.
Dragosani:
O wilku mowa. Albo raczej myśli pomyślał kochany przez wszystkich Sevuś, o uśmiechu zniewalającym serca dam i spojrzeniu mrożącym serca wrogów. Odgłos upadającej tacy, głos Archibalda i godzina wieczorna, wskazująca na potencjalną porę kolacji szlachcica, wskazywało na jedno. Majordomus niósł wino dla swego pana. Należało wykorzystać okazję. Ravnblod niemal wybiegł zza rogu. Z lekkim przerażeniem w oczach (rzecz jasna granym) spojrzał na lokaja, jak i tacę, leżącą na podłodze.
- Co się stało? - zapytał dość głupio, z racji oczywistości sytuacji. Miał pewien plan, który wypali, jeśli dopisze mu szczęście.
Nessa:
Archibald popatrzył podejrzliwie na Kruka:
- Wyślizgnęła mi się taca - odparł z nutą irytacji. - Idę po wino dla pana, więc zmiataj stąd i mi nie przeszkadzaj.
Przy pasie mężczyzny wisiał niewielki kluczy. Wydawał się idealnie pasować do niewielkiego schowka.
Dragosani:
Kruczy adept oczywiście dostrzegł klucz. Był nieduży i zdawał się idealnie pasować albo do drzwi małego schowka, albo do pasa cnoty. biorąc jednak pod uwagę osobę, przy której pasie klucz był zawieszony, opcja druga wydawała się być nieco wątpliwa. Poza tym klucz ów nie miał obręczy w kształcie serduszka. Severus postanowił jednak nie wykonywac jeszcze działąń. Kiwnął tylko głową i odszedł... za róg. Miał zamiar śledzić majordomusa, aż do schowka na wino.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej