Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zegar tyka
Koza123:
Konrad starał się nie stresować. Wychodziło mu to dość dobrze. Był całkowicie skupiony na misji. Sprawdził jeszcze raz, czy kusza aby napewno jest naładowana. Kiedy już zobaczył to, co chciał, czyli gotową do oddania strzału kuszę, skupił się na wypatrywaniu konwoju.
Anette Du'Monteau:
Do uszu dobiegł was dźwięk otwieranych drzwi z pobliskiego budynku. Był to areszt. Z środka wyszło trzech strażników. Tłum nagle zrobił szpaler ustępując miejsca nadchodzącym mężczyznom i więźniowi. Poruszali się w trójkącie. Na przodzie był strażnik trzymający linę od więzów Liama, a po bokach stali pozostali dwaj pilnując całego zajścia. Tłum przyglądał się z zainteresowaniem zabójcy. Liam szedł naprzód z zdjętym kapturem, pozwalając tłuszczy wyżyć się poprzez wyzwiska i ciskanie zgniłymi warzywami czy owocami.
3x Strażnicy
Uzbrojony w:
1.Nazwa broni: Włócznia straży
Rodzaj: włócznia
Typ: oburęczny
Ostrość: 15
Wytrzymałość: 11
Opis: Wykonany z 30 sztabek żelaza i 40 kawałków drewna o zasięgu 1,9 metra.
Wymagania: Walka broniami siecznymi [75%]
2.
3.Nazwa broni: Miecz straży
Rodzaj: miecz
Typ: jednoręczny
Ostrość: 15
Wytrzymałość: 11
Opis: Wykuty z 55 sztabek żelaza o zasięgu 0,9 metra.
Wymagania: Walka bronią sieczną [50%]
4.
Odzienie:
Nazwa odzienia: Pancerz strażnika
Rodzaj: zbroja miękka
Typ: zbroja z utwardzonej skóry
Wytrzymałość: 8
Opis: Uszyta z 100 kawałków skóry kreshara.
Wymagania:Używanie zbrój miękkich
Specjalizacje walki:
Walka bronią sieczną - Zaawansowane techniki walki [75%]
Umiejętności nabywane:
-Hart ciała
-Ciało atlety
-Używanie zbroi miękkich
Umiejętności rasowe:
-Potencjał magiczny
-Potencjał chemiczny
-Ciało z gliny
-Ulubieniec bogów
-Bystry umysł
Istedd:
Istedd w końcu mógł skupić na czymś myśli. Zwrócił się twarzą ku nadchodzącej kolumnie. Niezauważalnie wyszczerzył się sam do siebie. Był to uśmiech wilczy i nader niebezpieczny. Poprawił miecz przy pasie, zarzucił kaptur na głowę i wszedł w tłum. Przez chwilę lawirował między ludźmi. W końcu znalazł się na przedzie motłochu, który ciskał w skazańca. Miał nadzieję, że szczęście mu będzie sprzyjało i towarzysz nie zaatakuje celu, który obrał dla siebie dawny moczymorda. Jako aspekt taktyczny uznał natarcie z zaskoczenia. Nie miał dużo czasu, toteż postanowił wykonać to jak najszybciej. W jednej chwili wyciągnął miecz, odepchnął jakąś babę i zastąpił drogę nadchodzącym. Uderzył prędko, celując w szyję idącego na czele kolumny strażnika. Ten niespodziewany atak zaskoczył z pewnością strażnika, który mógłby zdążyć zareagować. Tak też (na nieszczęście) się stało. Uniknął zdradliwego pchnięcia krzycząc coś niezrozumiale. Ale Istedd być trzeźwy i wykonał błyskawicznie cięcie z nadgarstka. Ciął w ręb. Polała się krew. Kruk szybko cofnął się o krok zwiększając dystans od pozostałych. Wykonał po chwili szybki wypad w ranionego strażnika i pchnął tamtego. Znalazł się przy nim i zasłonił jego ciałem do strażnika po prawej. Miał nadzieję, że jego kompan wyeliminował tego, który znajdował się teraz za nim. Ufał mu. Na oślep prawie wykonał cięcie w powietrze i pchnął brutalnie (wkładając w to sporo siły) strażnika, którego wcześniej ranił.
Koza123:
-Istedd, kurwa mać!- krzyknął na cały głos Konrad. Następnie dobył kuszy, celował przez 10 sekund, po czym oddał strzał. Bełt przebił na wylot szyję tego, który stał za towarzyszem. Po tym wydarzeniu, młody łowca zeskoczył z dachu i błyskawicznie dobył miecza, następnie ruszył na wroga. Strażnik odwrócił się do Artina. Ten zaś zrobił tylko groźną minę i wyruszył do walki. Ogarnęła go teraz swego rodzaju żądza krwi. Przeciwnik, który jeszcze nie do końca zorientował się w sytuacji, został raniony przez młodzieńca w ramię. Było to szybkie cięcie. Oponent złapał się za ranioną część ciała. Wtedy właśnie, Konrad podbiegł do niego, wytrącił mu broń, a następnie przebił ostrzem na wylot na wysokości brzucha. Błyskawicznie chwycił linę od więzów skazańca i ruszył ku wierzchowcom, które znajdowały się nieopodal. Wskoczył na konia, jednocześnie na tego samego rumaka wsadzając odbitego niedawno więźnia.-Ruszaj się, Istedd!-krzyknął i ruszył w kierunku bramy.
Istedd:
- Choooooooleeeeeeeraaaaaaaaa! - wydarł się ten, gdyż zawsze chciał to zrobić. Uśmiechał się dalej wilczo i szybko pobiegł za kompanem. Jednym susem znalazł się w siodle. Uderzył konia po bokach. Ten stanął dęba bijąc w powietrze kopytami. Istedd opanował zwierze i jeździec ruszył za kompanem. Jął przebijać się do bramy, w jednej dłoni trzymając miecz, w drugiej zaś mając wodze konia. Z ulgą stwierdził, że kaptur nie opadł mu i dalej rzucał złowieszczy cień na twarz. Tak wyglądał bardziej profesjonalnie. Obrócił się na chwilę, by zorientować się czy nie ma za nimi pogoni.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej