Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zegar tyka
Istedd:
- Nie ma czego wybaczać. Nic się nie stało. A teraz dobrej nocy. Trza się wszak przygotować i wypocząć. Bywaj tedy! - powiedział i ułożył się na posłaniu. Pierw ochędożył się z miecza, który ułożył przy łóżku, by w razie czego szybko pochwycić go i obronić się przed ewentualną napaścią. No i zdjął buty. Otulił się kołdrą i zasnął dość szybko śniąc o niczym.
Koza123:
Konrad również położył miecz wraz z kuszą tuż obok łóżka, po czym udał się na spoczynek.
Anette Du'Monteau:
Oboje obudziliście się wczesnym porankiem, jeszcze nawet nie świtało. Wiedzieliście, że wszystko trzeba dokładnie opracować i sprawdzić każdy najmniejszy szczegół akcji. ÂŚwiadomość, że jeśli coś nie wypali to podzielicie los Liama dodawała nieco ochoty.
Koza123:
Konrad obudził się jako pierwszy. Usiadł do niewielkiego stolika znajdującego się na środku pokoju i napił się wina. Następnie postanowił obudzić Istedda.-Istedd, wstawaj.- powiedział, a następnie niezbyt mocno szturchnął swego kompana. Następnie wziął miecz i kuszę. Czekał, aż jego towarzysz się obudzi.
Istedd:
Co stało się po chwili. Istedd pierw usiadł. Nawet nie przeciągnął się, tylko założył szybko buty i przypasał miecz. Trzasnął się w policzek z otwartej dłoni i już był obudzony, rześki oraz sprawny do działania. Uśmiechnął się do kompana, przywitał go skinieniem głowy i również napił się wina. Było pospolite, acz wydawało mu się bardzo dobre (wszak od dawna nie miał nic w ustach).
- Jestem gotowy, możemy ruszać.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej