Tereny Valfden > Dział Wypraw

Zegar tyka

<< < (8/20) > >>

Istedd:
- Nie mam. Można spróbować go wywęszyć, cha! - zażartował w sposób iście komiczny. Oczywiście chwilę potem zakłopotał się widząc brak reakcji towarzysza. Ugryzł się w język, gdyż kolejny "wyborny dowcip" skradał się do jego ust. Zmełł przekleństwo, gdyż rzeczywiście nie miał pojęcia jak zlokalizują agenta. Pozostało zapytać wprost. Bynajmniej takie wyjście dostrzegał.
- Może zapytamy wprost?

Koza123:
-Co zrobimy? wyjdziemy na środek karczmy i krzykniemy: "Hej, szukamy agenta Krwawych Kruków!" ? Czy Ty w ogóle wiesz, co by to oznaczało? Wylecielibyśmy z gildii bardzo szybko. Jesteśmy skrytobójcami. Działamy potajemnie. I nigdy, ale to przenigdy nie rozmawiamy z obcymi o sprawach organizacji.- rzekł Konrad słysząc głupie słowa towarzysza.

Istedd:
- Znowu żartowałem. - powiedział nieco zmieszany. Uznał, że lepiej będzie całkiem milczeć. Kiwnął głową wskazując na zebraną w karczmie czerń, kiedy towarzysz opowiadał mu o zachowaniu ciszy. Uśmiechnął się krzywo. Nieco ironicznie działo się w tej chwili.
- Nie, nie wiem jak poznać tego agenta. Ty jesteś tu od myślenia, bo dłużej w organizacji jesteś. - rzekł.

Koza123:
-Może mieć tatuaż symbolizujący przynależność do Kurków, lub nie. Prawdopodobnie nie będzie się zbytnie wyróżniał. W końcu agenci naszej organizacji są mistrzami kamuflarzu. Prawdę mówiąc, sądzę, że właśnie nas obserwuje.- rzekł młodzieniec i rozejrzał się po sali karczemnej.-Nie oceniaj mnie zbyt pochopnie. Na co dzień nie jestem aż tak poważny. Rozumiem, że chcesz sobie pożartować. Ja też to lubię, ale w odpowiednim miejscu i czasie.- dodał po chwili.

Istedd:
Wpatrzył się bardziej w karczemną brać. Obserwował ich spocone karki, spętane włosy i kudłate dłonie. Niektórzy pili na umór, ktoś w tle chyba uciął sobie drzemkę... Istedd uśmiechnął się w duchu. W pewnym momencie swego życia był im podobny. Wszedł do karczmy głębiej i dyskretnie obejrzał się.
- Czołem! - rzucił do zgromadzonych w budynku. Trzeba było się wszak przywitać. Usiadł przy wolnym stoliku. Dyskretnie obejrzał się na lewo i prawo. Nikogo jednak mogącego przypominać agenta nie znalazł.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej