Tereny Valfden > Dział Wypraw

Zegar tyka

<< < (5/20) > >>

Anette Du'Monteau:
Powoli zmierzchało, ale wy byliście już niedaleko od miasteczka. Przy skromnych obliczeniach było około 2-3 godzin drogi. Podczas podróży mogliście zaobserwować jak liście zaczynają zmieniać kolor na jasnożółty. Rozpoczynał się Atunus, czas gromadzenia zapasów i przygotowań na późniejszy Hemis. Zieleń jeszcze była jeszcze widoczna, aczkolwiek powoli ustępowała miejsca barwie zachodzące słońca. Nawet już wiatry zdawały się powiewać nieco mrozkiem, a chmury przybierać blado szary kolor oznajmiając, że są gotowe na najbardziej deszczową porę roku.

Koza123:
Konrad przynaglił konia do biegu.
-Szybciej Isteddzie. Noc już się zbliża, a ja nie mam ochoty na bliskie spotkanie z czymś naprawdę groźnym. Nie wiadomo, co może siedzieć w tych lasach.- krzyknął do swego kompana.

Istedd:
- Już, już! - zawołał w odpowiedzi. Dopiero teraz towarzysz wyrwał go ze zdumienia w jakie wprawiła go natura. Podziwiał piękno liścianego płaszczu, wiatr zaś łechtał skórę swym zimnym i nieprzyjemnym dotykiem. On jednak lubił dość zimno, częściej narzekał bowiem na gorąco. Mimo to rad był, że zaczyna się tak piękny dla przyrody czas. I to przysłoniło mu widmo nadchodzącej nocy. Nie zdał sobie sprawy widząc powoli zachodzący zmierzch. Teraz jednak zrównał się z kompanem, który wyswobodził się na prowadzenie.
- Racja, noc nie przynosi miłych przygód.

Koza123:
-Nawet, jeśli nie bandyci, to niedźwiedzie, lub wilki. Jak nie one, to... .- młodzieniec zawiesił głos.-Wampiry.- powiedział po chwili.

Istedd:
- Wampiry? Obawiasz się wampirów? Naprawdę nie ma czego, masz wszak kompana z mieczem! Obronię cię i przed wampirami, wilkami, niedźwiedziami oraz bandytami. Nie musisz się trwożyć! - rzekł rycerskim tonem i wyprężył pierś dumnie jak paw jakowyś. Oczywiście żartował. Sam czuł się niezręcznie, toteż żartem próbował zdławić to uczucie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej