Tereny Valfden > Dział Wypraw
Okno życia
Nessa:
- Ktoś tu udaje sprytniejszego, niż jest w rzeczywistości - skomentował cwaniaczek. Przewracając krzesło, wstał od stołu i szybko wyszedł z karczmy. Mimo wypitego alkoholu trzymał się całkiem nieźle. Był zły, bo nie udało mu się wyłudzić od ciebie złota. Twój przeciwnik natomiast chichotał i trząsł się zadowolony z siebie.
- A mówiłem mu, że kilka kielonków nic mi nie zrobi! - krzyknął jakby za znajomym. Po kilku minutach spoważniał i popatrzył na ciebie:
- Brajana dzisiaj spotkał pan. Widziałem jak kaptur ubierał - zachichotał. - Równy chłop, ale nie chciał zdradzić, po co ta konspiracyja.
Anette Du'Monteau:
-Wiesz może czym zwykle się zajmuje? Miałem coś załatwić dla jego szefa, lecz potem znalazłem tylko tego bachorka. Zdarzały się już podobne przypadki z nim?
Nessa:
Dziecinka w momencie, gdy nazwałeś ją "bachorkiem", rozpłakała się głośno. Bardzo głośno i poruszając serca (lub uszy) wszystkich ludzi w karczmie. Pijaczek nie zważył na to i odparł:
- On? - zapytał głupio. - Kiedyś to jeno coś na targu robił. Czasami do mojej roboty przychodził i stąd go znam - odpowiedział spokojnie, choć dość smutno. Nie wiadomo czy to przez to, że sam stracił pracę, czy przez sytuację Brajana. Mówił na tyle głośno, byś w krzyku malca go usłyszał. - Ale to porządny chłop był. Sumienny i pracowity. Nie widziałem go od kilku miesięcy. Pewnie wtedy to o -wskazał palcem na płaczącego malucha - się pojawiło. Ale popytaj się pan na targu.
Anette Du'Monteau:
-Dziękuję za informację. Miło było, ale muszę się zbierać. Trzeba coś zrobić z tym ba...dzieciaczkiem. Bywaj kolego. Pożegnałem się z mężczyzną i wziąłem dziecko na ręce. Zacząłem je kołysać podobnie jak poprzednio i tulić do swojego boku. Miałem nadzieję, że się uspokoi i nie będzie ciągle płakało.
Nessa:
Dziecko dalej płakało. Kiepska była z ciebie niańka. A może zwyczajnie malec był niedocenionym bystrzachą i wiedział, że trafił na nieczułego młodzika bez ojcowskiego zacięcia.
Musiałeś zadecydować, gdzie się udasz. Na targ do byłej pracy Brajana, czy może poszukasz kogoś, kto zaopiekuje się dzieciątkiem, które chyba było głodne. Może jakaś miła kapłanka temu zaradzi? Lub pani na targu?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej