Tereny Valfden > Dział Wypraw
Okno życia
Anette Du'Monteau:
Słysząc zrzędliwy ton i głos obcej kobiety Navarre miał ochotę rzucić owym koszykiem. Albo jak wspomniała korpulentna gosposia, "urwać łeb". Na szczęście syn kupieckiego rodu zajmował się kiedyś swoją mniejszą siostrzyczką. Wyciągnął malca w pieleszach i przycisnął go do własnej piersi. Trzymając go na rękach zaczął lekko potrząsać, a żeby niemowlak się uspokoił. Ciągle powtarzając swoją metodę uspokajania kierował się do karczmy.
Nessa:
Maluch rzeczywiście się uspokoił, a mijane niewiasty patrzyły na ciebie rozanielone. Dotarliście do karczmy. Hałaśliwej grupy nieludzi już nie było, ale dłonią zasłoniłeś ucho malca, by pozostały gwar go nie wystraszył. W kącie, gdzie wcześniej był pośrednik, siedziała teraz jakaś grupka młodzików i grała w karty. Zobaczyłeś znaną już sobie śliniącą się parkę i pijaczków. Ci ludzie i karczmarz byli jedynymi obecnymi podczas twojego spotkania z zakapturzonym mężczyzną.
Anette Du'Monteau:
Jako, że miałem ze sobą dziecko postanowiłem podejść do parki młodzików.
-Przepraszam, nie widzieliście może tutaj podejrzanego typa w kapturze? Telepał się nieco. A może komuś ostatnio dziecko zginęło? Znalazłem tego brzdąca niedaleko swojego domostwa.
Nessa:
Kobieta odkleiła się od mężczyzny i popatrzyła na ciebie z lekkim wyrzutem. Podobnie uczynił jej partner.
- Zajęci jesteśmy. Nie widać? - odburknął nieuprzejmie i powrócił do obłapiania swojej kochanki. Niektórzy ludzie nie mają za grosz wstydu.
Do twoich uszu dobiegł pijacki śmiech dwójki ze stolika niedaleko. Przyglądali ci się rozbawieni.
- Hehe...hehe... Kogoś Brajanek w niańkę wrobił - zaczęli chichotać, co doprowadziło jednego z nich do ataku kaszlu. Uspokoiło ich to nieco i powrócili do swojej poprzedniej czynności - wykłócania się o jakąś bzdurę.
Anette Du'Monteau:
ÂŁowca pozostawił parę samą sobie. Tymczasem podszedł do grupki pijaków.
-Przepraszam panowie, jeden z was wspomniał o jakimś Brianie?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej