Tereny Valfden > Dział Wypraw

Zagubieni

<< < (5/8) > >>

Xvier aep Deler:
Wilk obeszły nas z każdej strony, byliśmy okrążeni. Nie było to zbyt przyjemne jednak lubie takie sytuacje.
Błyskawicznie dobyłem miecz z pochwy.
- Będzie ciekawie. - pomyślałem i uśmiechnąłem się szeroko.
Obróciłem się plecami w stronę towarzysza, a trzy wilki nieubłaganie zbliżały się do mnie. Stałem spokojnie czekałem na ruch bestii. Chciałem aby to one popełniły błąd. Wilki tylko powarkiwały, do chwili kiedy to jeden z nich rzucił się na mnie. Zacisnąłem mocniej miecz, byłem spokojny w końcu wyładowałem się podczas ostatniej misji, postanowiłem się także pilnować. Nie chciałem tez nic zrobić mojemu kompanowi. Zwierze wyskoczyło w stroną mojego gardła. Było to jednak dla niego bardzo ryzykowne, zwierz odsłonił w końcu cały swój brzuch. Wykorzystałem to, Wykonałem proste cięcie prosto w krtań zwierzęcia.Krew trysnęła, wilk padł tuż pod moimi stopami. Zostały jeszcze 2 wilki, tym razem postanowiły zaatakować razem. Jeden z nich rzucił mi się na rękę, a drugi w stronę moich stóp. Odsunąłem nogę tak, że wilk chybił. Poczułem jednak piękny ból pochodzący z lewej ręki, podobało mi się to, nie chciałem jednak dać się ponieść. Zacisnąłem nogi tak, że wilk nie mógł się uwolnić, zwierze szarpało się jednak twardo stałem na nogach. Wykonałem szybkie cięcie w stronę mojej lewej ręki, ponownie trafiłem w tętnicę zwierzęcia. Bestia padła na ziemię. Ostatnie zwierze wiedziało, że jest w opałach, próbowało się wyrwać i skomlało. Nie okazałem jednak litości. Wykonałem egzekucję podniosłem miecz na wysokość głowy i pchnąłem ostrze prosto miecz kręgi zwierzęcia, omal nie raniąc sobie nóg. Ostanie zwierze padło nie ziemię.

0/6

Sado:
Wilki padły martwe. Został wam kilometr drogi do celu.

Xvier aep Deler:
Gdy tylko wilki padły zobaczyłem towarzysza podpierającego się na mieczu.
- Dasz rade iść? -  zapytałem. Był to pierwszy raz kiedy odezwałem się do niego

Eric:
- Jasne - odparł. - To nic takiego. Ale nie masz pewnie gorzały, żeby to jakoś przemyć, nie, szeregowy...? - przeciągnął ostatni wyraz, by wyciągnąć na wierzch imię swego kompana. Sam zaś oderwał część materiału ze swojego kubraka i umiejętnie obwiązał ją wokół rany, tworząc prowizoryczny opatrunek. Poklepał się po ranie, odsapnął i wstał. Włożył miecz do pochwy i obrócił się w stronę towarzysza.
- Ale przed nami jeszcze kawałek - rzekł, spoglądając z boleścią na mapę. Wędrówka z lekko sponiewieraną nogą po niepewnej ściółce lasu nie wydawała mu się szczególnie przyjemna.
- Trzeba się pospieszyć.

Sado:
Natknęliście się na ślady butów odbite na ziemie i połamane gałązki. Wyraźnie ktoś tędy szedł. Dwie osoby.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej