Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zabawa cienia
Adaś:
Wchodząc po karczmie po czułem się nieswojo. Dziwny klimat panował w tej karczmie choć amulety wskazywały że jest się wśród swoich. Spojrzałem na towarzysza, przybrał dziwną minę, postanowiłem zbliżyć się do najbardziej poinformowanej osoby w karczmie. Powoli podszedłem do blatu i usiadłem za barem. Karczmarz wciąż zajmował się sobą, lekko za chrząknąłem. To podziałało karczmarz spojrzał na mnie, odsłoniłem amulet z krukiem i spytałem:
-Dobry człowieku znajdzie się strawa i nocleg dla dwóch podróżników?
Anette Du'Monteau:
-Owszem, poinformowano mnie, że przybędą tu tacy dwaj. Pokoje i strawa do pewnego stopnia na mój koszt. Szaleć nie możecie, ale powinniście być zadowoleni. Zamówcie sobie coś, a Milos was obsłuży. W tym momencie zza lady wyszedł wysoki mężczyzna. Miał długie jasne włosy związane w koński ogon. Dla spokoju ducha i zajazdu nosił przy pasie ciężkawy buzdygan. Zwykle nie raczył gości swoim specjałem, jednak każdy czuł by się pewniej i może nieco bardziej pewnie widząc takiego obrońcę spokoju w karczmie.
-Zatem co dla was panowie? Ozwał się dość młodym głosem.
Istedd:
- Dla mnie sarni comber pieczony na rożnie, polany masłem ziołowym z tymiankiem, rozmarynem, szałwią i majerankiem. Alias po prostu jakoweś mięsiwo i piwo. - złożył zamówienie Istedd. Rzeczywiście poczuł się nieco bezpieczniej przy postaci z buzdyganem. Choć i tak czuł się bezpiecznie, albowiem miał przy sobie towarzysza, a i swój miecz. Wyszukał wolnego miejsca przy stole i tam się usadowił.
Adaś:
Spokojnie powiedziałem:
Też jakieś mięsiwo tylko jako napój proszę o miód.
Anette Du'Monteau:
-Za chwilę podam panowie. Mężczyzna udał się do kuchni i złożył informację o zamówionej strawie. Kilka chwil potem wrócił do stolika z dzbankiem piwa oraz miodu. -Częstujcie się. ÂŁowcy mimo wszystko są tu zawsze mile widziani. W razie jakiś potrzeb walcie do mnie. Będę przy ladzie, lub na zapleczu.- rzekł mężczyzna i się oddalił. W niedługim odstępie czasu pojawiło się również zamówienie. Były to dwa spore steki oraz tłuczone ziemniaki posypane zielskiem zwanym koperkiem. Mięso zdawało się być dziczyzną, nawet nieźle doprawioną jak na wasz gust. Nie była za mocno przysmażona, więc zachowała nieco soków, bo czy jest coś gorszego od wysuszonego mięsa?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej