Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zabawa cienia
Adaś:
Gdy tylko adept wyrównał ze mną to powiedziałem:
-No to wio!
Ostatnie słowo powiedziałem głośnej aby koń usłyszał po czym spiąłem go ostrogami. Jak na komendę w momencie zaczął biec galopem. Dobrze szkolone bydle. Pędząc czułem wyraźnie wiatr we włosach, ba nawet na całej twarzy go czułem. Był przyjemny w ten gorący letni dzień. Dawałem wyraźne orzeźwienie.
Anette Du'Monteau:
Póki co wasz cel podróży znajdował się na północy. W Afers można było odpocząć i napoić konie, co w takiej podróży było niezbędne. Przecież nikt nie będzie męczył biednego wierzchowca. Czasu było akurat, akcja nie wymagała wielkiego pośpiechu. Wystarczyło jechać i skupić się na dostaniu do wschodniego wybrzeża.
Istedd:
W przeciwieństwie do kompana i jego wierzchowca Istedd poruszał się miarowo, ale nieustannie zbliżając się do tego, który wyswobodził się na przód. Zniknął po chwili mu z oczu, widać radował się orzeźwiającym wiatrem. Dawna moczymorda zaś jechała, jak wspomniano, powoli. Koń był posłuszny i spokojnej natury, ale w pewnym momencie twierdzenie to padło obalone, gdyż i ten koń postanowił pogalopować. Jeździec nie wstrzymywał tego naturalnego popędu. Tak też znowuż zrównał się z towarzyszem zwanym pieszczotliwie Adaś.
Anette Du'Monteau:
Jechaliście tak dłuższy czas, aż z daleka zauważyliście światła wokół Afers. Wiadome wam było, że w starych dracońskich ruinach istnieje fort, swoista wartownia Kruków między wymiarami. Nie było chyba bezpieczniejszego miejsca w okolicy. Słońce już powoli zachodziło, a podróż nocą nie należała do bezpiecznych i potrzebnych w tym momencie. Pomysł przenocowania w tym miejscu nasunął się niemal sam.
Adaś:
Widząc zarysowania Afres zatrzymałem się i powiedziałem do dojeżdżającego towarzysza:
Zdało by się jakiś dobry nocleg znaleźć. A i wypoczynek się przyda, no chyba że wolisz jechać dalej?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej