Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zdmuchując kurz
Anette Du'Monteau:
Po swoich bokach miałeś mnóstwo upchanych skrzyń i worków. Co jakiś czas spod nich widać drzwi prowadzące do wnętrz piwnic i pokoi. nagłe skrobanie i hałas odwrócił twoją uwagę od śmieci. Skierowałeś spojrzenie na drugi koniec korytarza. Coś na ziemi błyszczało. Na szczęście gdzieniegdzie zapalono pochodnie, więc droga nie była tak bardzo spowita mrokiem. Jedynie fragment, gdzie leżał ów przedmiot jarzył się blaskiem ostatniego promienia dochodzącego w tamte rejony.
Istedd:
Rad był, że było w miarę jasno. Jednakże i jasność miała granice. Tedy mężczyzna postanowił wziąć ją ze sobą. Wyrwał jedną, co wcale nie było tak proste. Szczególnie, kiedy stosował taktykę zwaną "na chama", gdzie z całej siły próbował wyciągnąć pochodnię. Tak przez przypadek zrzucił jedną i prawie się nie poparzył. Udał się znów do kolejnej i tym razem pomyślnie wyrwał pochodnię. Tak też z pochodnią w jednej ręce, a mieczem w drugiej ruszył powoli do błyskającego przedmiotu.
Anette Du'Monteau:
W momencie, gdy byłeś dostatecznie blisko zobaczyłeś, że był to amulet wykonany z brązu. Widać musiał wypaść z jakiejś skrzyni, czy też worka.
Istedd:
Istedd nim podniósł ów przedmiot rozejrzał się. Mogła być to pułapka, choć i tak wpadłby w nią, gdyż schylił się i podniósł przedmiot. Obejrzał go dokładnie.
Anette Du'Monteau:
W twoją łepetynę poleciał drobny kamień, a po chwili kolejny. Nim zdążyłeś przetrzeć ręką bolące miejsce, zleciały na ciebie skrzynie. -Nie ruszać! Mój skarb! Mój! - odezwał się piskliwy głosik.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej