Tereny Valfden > Dział Wypraw

Gdy światu zło zagraża

<< < (2/5) > >>

Patty:
Gdy tylko wjechałeś na teren farmy, z pobliskiej stodoły wynurzył się człowiek. Zmrużył oczy, przyglądając się wielkiej, czerwonoskórej postaci, która właśnie w tej chwili znajdowała się na podwórzu. Mrugnął i podszedł bliżej. Typowy wieśniak, ubrany w znoszone ubranie, sprawiał wrażenie, jak gdyby przed chwilą oderwano go od pracy.
- W jakiej sprawie? - spytał, a sam miałeś wątpliwości, czy do końca uprzejmie.

Mogul:
- Przyszedłem zabić... ork spojrzał się z góry na człowieka, temu zbladła mina szkodniki, które przypałętały się na Twoją farmę. Nazywasz się Gerald?

Patty:
Chłop zająknął się, zbladł nieco i cofnął krok w tył. Właśnie sobie uświadomił, że prawdopodobnie uraził zakonnika Bractwa, i to wielkiego zakonnika. Ukłonił się lekko. Choć zakon braci nie budził lęku, nie było w dobrym guście zrażać do siebie tych mężów, zważywszy, że od fortecy ÂŚwitu mieszkało się rzut beretem.
- Proszę o wybaczenie, ja jeno się pomyliłem - ukłonił się raz jeszcze - Ja prosty parobek, już prowadzę do pana Geralda - skinął głową i poprowadził cię do dużego domu. Na ganku, pykając z fajki, siedział stateczny mężczyzna, około czterdziestki. Lekko szpakowate skronie dodawały mu powagi, jednak w oczach miał iskierki wesołości.
- Panie, zakonnik Bractwa ÂŚwitu... - parobek skłonił się i odszedł do swoich obowiązków.
- Witam w moich skromnych progach, zakonniku. Jestem Gerald. Mniemam, że w sprawie wilków?

Mogul:
- Throm - Ka Geraldzie. Dokładnie. Widać, że Mogul nie był zbyt rozmowny. Chciał wykonać zlecone mu zadanie, chciał już walczyć.
- Opowiedz o tym.

Patty:
- Wygadany to ty nie jesteś, nie ma co. - Gerald uśmiechnął się lekko - To nic, nawet dobrze rokuje. Od pewnego czasu mamy problem z małą, wilczą watahą. Nic przyjemnego, niemal co noc podbierają nam sztukę czy dwie bydła. Straty są zbyt wielkie, by dalej to ignorować. Z reguły wilcy atakują pod wieczór, gdy zbieramy się na kolacji... Mądre bestyjki. Wtedy zbliżają się do zagród. Radzę atakować wtedy. Nawet nie musisz ich wszystkich zabijać, to wataha, która przybłąkała się z innych terenów. Nie wiem, czemu. Wystarczy, że je przepędzisz... Choć oczywiście niczego ci nie bronię, jeno sugeruję. - uśmiechnął się lekko.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej