Tereny Valfden > Dział Wypraw
Gdy światu zło zagraża
Mogul:
Nazwa zadania: Gdy światu zło zagraża...
MG: Patty
Uczestnicy: 1 (Mogul)
Nagroda: 50 SZ + ew. fanty
Mrrr. Stanął na dziedzińcu i zamruczał przeciągając się. Wczorajszy dzień był strasznie udany. Pierwszy raz od takiego czasu walczył, a i najadł się do syta. Oj, trochę tego jedzenia poszło.
Imię: Mogul Khan Yurnero Juggernaut
Wiek: 37 lat
Rasa: Ork
Tytuł: brak
Stan cywilny: Kawaler
Majątek: 0 sztuk złota
Brązowe talenty: 1
Srebrne talenty: 0
Złote talenty: 0
Portret:
Statystyki ekwipunku:
1 - Brak
2 - Brak
3 - Nazwa broni: Miecz obywatela
Rodzaj: miecz
Typ: jednoręczny
Ostrość: 13
Wytrzymałość: 6
Opis: Wykuty z 55 sztabek mosiądzu o zasięgu 0,9 metra.
Wymagania: Walka bronią sieczną [50%]
4 - Brak
Odzienie - Nazwa odzienia: Kubrak wędrowca
Rodzaj: brak
Typ: strój
Wytrzymałość: 1
Opis: Uszyty z 100 kawałków lnianego płótna.
Wymagania: brak
Pas - Brak
Statystyki postaci:
Specjalizacje:
Walka bronią sieczną: podstawowe techniki walki [50%]
Używanie zbrój miękkich
Umiejętności nabywane:
Akrobatyka
Intuicja
Umiejętności rasowe:
Kamienna skóra
Mięśniak
Magia:
Brak
Patty:
Na dziedziniec spokojnym krokiem wyszedł paladyn, w marszu wyciągając z sakwy zwiniętą kartkę pergaminu. Gdy tylko cię ujrzał, na jego twarzy odbiło się zdziwienie, jednak szybko się opanował i nawet uśmiechnął. Podszedł bliżej, pozdrawiając cię gestem ręki.
- Salute, rekrucie - głos miał mocny, basowy. Głos wojownika - Mistrzyni zostawiła nam instrukcje na czas jej nieobecności. To jedno z zadań, które do nas wpłynęło. Jedna z okolicznych farm co noc jest atakowana przez watahę wilków... Niby nic, ale wciąż tracą zwierzaki. Pojedź tam i załatw sprawę najlepiej, jak potrafisz. Farmer nazywa się Gerald, gospodaruje na wschód od siedziby Bractwa. Weź konia, to niedaleko. Z Bogiem. - po tych słowach paladyn odszedł za swoimi sprawami.
Mogul:
Ork przyjrzał się paladynowi dokładnie. Widać wyraźnie było, że dumny jest ze swojej pracy. W głosie słychać było doświadczenie. Konia? Nie mają wilczych wierzchowców? Słabo. Mogul udał się spokojnym krokiem do stajni. Oczywiście wybrał największego konia, który i tak chyba nie był zbytnio zadowolony z dosiadania przez taką kupę mięcha. I ruszyli na wschód. Znów czekała go walka z wilkami. A powalczyłby sobie z ludźmi, lepsza walka by była. Khan miał pewną obawę, że wychodząc z wprawy nie poradzi sobie z całą watahą wilków. Za szybko by umarł, nie chce by uśmierciły go jakieś dzikie kundle, chciał jeszcze pożyć i stoczyć kilka bitew. No, mam nadzieję, że ten Zarat mnie jakoś wspomoże. Wspomożesz? Zamilczał czekając na odpowiedź. Uśmiechnął się. Zaczynam gadać sam do siebie, boosko...
Patty:
Potężny, bojowy rumak pewnie szedł przed siebie mimo tak ciężkiego jeźdźca. Wierzchowce Bractwa były specjalnie szkolone, by unieść paladyna w pełnej zbroi i ponieść go do bitwy, ale nie było mu tak lekko, niosąc na grzbiecie orczego wojownika. Trakt był równy, ubity, mimo poranka było parno, niemal duszno. Od dawna nie padało, lato wyraźnie zadomowiło się na Valfden. Kopyta konia wybijały równy rytm, minuty mijały leniwie, w oddali widziałeś już farmę, do której cię skierowano.
Mogul:
Mogul kochał ciepło, nienawidził zimy. Mimo, że trochę się pocił, to uwielbiał takie pory roku. Mimo, że upał męczy, to jakoś Khanowi ciężej się poruszać, gdy jest zimno. Najlepiej wtedy zapadłby w zimowy sen. Na szczęście teraz nie musi zasypiać. Pogoda jest idealna. Idealnie pasuje do walki, gdy krew i pot mieszają się w jedno, czuć wtedy wyraźny zapach. Wtedy człowiek (ork) wie, że żyje. Minuty mijały w ślimaczym tempie, ale nie przeszkadzało mu to. Cierpliwość to istotna cecha. Szlifowana przynosi wspaniałe rezultaty, które widać w różnych dziedzinach życia. Ork wjechał na teren farmy. Rozejrzał się, by znaleźć jakiegoś ludzia.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej