Tereny Valfden > Dział Wypraw
Gdy światu zło zagraża
Patty:
Zarośla na skraju lasu poruszyły się gwałtownie, na otwartą przestrzeń wyszedł spokojnie wilk. Gęste, szare futro falowało na grzbiecie, łeb poruszał się delikatnie, wyraźnie węszył w powietrzu. Póki co nie widać było pozostałych członków watahy, zatem to musiał być samiec alfa, wypatrujący zdobyczy. Działaj, niedługo z pewnością pojawią się pozostałe wilki, teraz tkwiące bezpiecznie w puszczy.
Wilk
Mogul:
Wilk powoli się zbliżał a ork jeszcze wolniej podniósł się z mieczem. W końcu kurwa. Ork zaczął iść w stronę stwora, by go zauważył. Udało się, Wilk zwrócił na niego uwagę, zaczął szczekać i szczerzyć kły. Niedawno walczył z podobnym wilkiem, nie miał ochoty na zabawę, chciał skończyć to jak najszybciej. Doskoczył do śmierdzącego kundla i ciął prostopadle. Wilk udał uniknąć ataku, lecz był lekko zaskoczony, toteż nie miał czasu na kontratak. Mogul ponownie zaatakował tym razem tnąc ukośnie z dołu. Wilczur ponownie odskoczył, lecz tym razem ostrze musnęło łapę. Nie było to silne cięcie, rozjuszyło tylko przeciwnika. Ork odskoczył na pewną odległość od przeciwnika. Chciał mu zostawić pole do popisu. No chodź chuju. Warknął. Wilk zareagował jak na sygnał. Zaczął biec, stracił przez łapę na szybkości, ale po chwili już był przy Mogulu. Ten, by na niego wróg nie skoczył zamachnął się mieczem. Skutecznie zatrzymało to szarżę wroga, który teraz próbował obejść orka od tyłu. Khan pozwolił mu na to. Tak jak przypuszczał samiec zaatakował swoim długim pazurem. Tylko na to czekający ork zrobił unik i odciął porządnym machnięciem zdrową łapę stwora. Dla istoty, która chodziła na czterech łapach to był koniec. Pierwszą miał ranną a drugą odciętą. Marny widok. Pomyśleć można było przez sekundę, że Mogulowi zrobiło się żal tej bestii. Ale on nie znał tego uczucia. Było mu obce. Czy to czyniło go złym? Czy pasuje do światłego rycerza zakonu? Nie znał odpowiedzi na to pytanie, wiedział, że dostał zadanie i trzeba je wykonać. Wilk skomlał, stracił wole do walki. Słabeusz, czy to aby na pewno ta alfa? Ork podniósł do góry miecz i przeszył nim stwora. Spojrzał w stronę puszy wyczekująco.
Patty:
Wilk padł martwy na ziemię, z ran wciąż jeszcze sączyła się krew, zabarwiając trawę na głęboki, szkarłatny kolor. Za to z krzaków wyskoczyły dodatkowe dwa wilki, węsząc w powietrzu. Czując krew martwego pobratymca nie wahały się zbyt długo i skoczyły do przodu, otaczając cię. Jeden stał z prawej, odsłaniając kły, drugi z lewej, warcząc głośno. Widziałeś jednak, że były zauważalnie mniejsze od swego ubitego pobratymca, jeden nawet zdawał się być dopiero co wyrośniętym szczeniakiem. To musiały być młode.
2x Wilk
Mogul:
Bez litości skurwysyny, zginiecie tak jak tamten chuj. Rzekł Mogul próbujący zmienić pozycję, by nie dać się obejść. Widział, że te wilki są zdecydowanie mniejsze od poprzedniego, co znaczyło, że jego nadzieja się nie spełniła . Ale mimo to, nie zamierzał odstraszać tych dzikich psów. Wolał je zabić. Doskoczył do bliższego i ciął z góry. Pierwszy wilk uniknął ciosu a drugi wykorzystując sytuację wbił swoje kły w kostkę Khana. Pierwszy ból na trzeźwo powoduje szok, który potęguje uczucie, więc o mało co Mogul nie wypuścił broni z ręki. Zacisnął dłoń mocniej na rękojeści i zebrał całą swoją siłę, by odrzucić stwora. Udało mu się. Wiedział, że za nim czai się druga bestia, toteż od razu odwrócił się na pięcie, przystanął i zadał potężne pchnięcie w stronę zbliżającego się przeciwnika. Bestia nie zdążyła odskoczyć i padła martwa. Mogul odwrócił się w stronę drugiego wilka, który przyglądał się śmierci swojego towarzysza.
Patty:
W czasie, gdy odwracałeś się, wilk skoczył na ciebie, opierając się łapami o twój tors. Jego szczęki zacisnęły się na twoim ramieniu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej