Tereny Valfden > Dział Wypraw

Zgubiony trop

<< < (12/13) > >>

Anette Du'Monteau:
I miałeś rację. Jaszczur rzucił się, lecz widząc ostrzę uskoczył w bok. mimo to klinga wgryzła się nieco, rozszarpując nieprzyjemnie ciało. Gad wylądował pod ścianą ściskając się za ranę.

Istedd:
Mężczyzna znowu wyszczerzył się paskudnie. Rad był, że jego pomysł udał się. Widząc, że oponent leży pod ścianą podszedł do niego cały czas miecz trzymając w linii do przeciwnika, aby nie dopuścić go kolejnego szaleńczego rzucenia się na ostrze. Nie ufał wcale gadowi. Nie chciał ciągnąć go żywego. Obawiał się jego szczęki i noży. Czekał. Czas działał na korzyść Istedda, bowiem nie krwawił.
- Poddaj się. - rzekł krótko.

Anette Du'Monteau:
-Chciałbyś. - odparł i splunął. Chwycił mocniej rękojeść noża i rzucił trafiając w ramie. Na twoje szczęście nie był to celny rzut. Ostrze rozcięło rękaw stroju i skórę. Zacisnąłeś zęby czując ból. W tym momencie jaszczur podciął cię, po czym skoczył równie szybko jak poprzednio.

Istedd:
Tego zdecydowanie nie spodziewał się Istedd. Nabrał ze świstem powietrze, kiedy nóż przeciął mu rękaw stroju i skórę. Rad był w tejże chwili, że nie ma na sobie kubraka, który mniej ochroniłby go pewnie. Dzięki temu jakoś mniej krwi mu upuszczono. Po chwili nastąpiło też niespodziewane podcięcie. Trzymał jednak mocno miecz, który całe szczęście nie wypadł mu z dłoni. Widząc skok jaszczura siły większość włożył w cios, jaki zadał niezbyt finezyjnie, z boku, cały czas leżąc. Miał nadzieję, że Tym razem uspokoi jaszczura na dobre. Zaś drugą ręką zasłonił twarz od ewentualnych cięć.

Anette Du'Monteau:
Uderzenie rozcięło klatkę piersiową gada. Mimo to wylądował na Tobie z dalszym zamiarem uderzenia. Jednak siły z niego uchodziły szybko. Nie pomagała w tym także ciemność i brak słońca w jaskini. Jaszczuroludzie aż nazbyt dobrze odczuwali to.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej