Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zgubiony trop
Anette Du'Monteau:
Rizzik westchnął jedynie.
-Udasz się na północny zachód od siedziby. Z naszego Bastionu idzie w tamtą stronę trakt prowadzący przez małą wioskę łowiecką. Gdy ją miniesz skręć w leśną dróżkę. Przejdziesz nią kawałek i znajdziesz się w zagajniku Mivrena. Nie zwracaj uwagi na tego szajbusa jeśli się pokaże. Nie lubi podróżnych, ale jest nieszkodliwy. Gdy wyjdziesz już z jego terenów, powinieneś odnaleźć udeptaną ścieżkę wzdłuż podnóża gór. Nią kieruj się prosto, aż dojdziesz do kompleksu jaskiń. Zrozumiałeś?
Istedd:
Słuchał go uważnie. Słowa notował w pamięci. Wiedział, że zależy od tego wiele. W sumie nie chciał się zgubić. I wleźć w gnój. Teoretycznie i praktycznie. Kiwnął głową, kiedy niziołek przedstawił cały plan. Powtórzył go sobie w pamięci wyłapując najważniejsze informacje o drodze.
- Zrozumiałem. Jestem gotowy. - rzekł twardo i silnie. Był tego pewny. Widać czuł się na siłach. A raczej jego pamięć.
Anette Du'Monteau:
-Nasz cel potrafi się bronić. Jedynie nie mamy pewności w jakim stanie jest po ucieczce w tamte okolice. Tak czy siak klient chce się upewnić, że nie będzie mu przeszkadzał. Gdybyś chciał wiedzieć to twoja zwierzyna zwie się Darvont. - dodał
-Ruszaj zatem. I nie wracaj mi tu bez naszego poszukiwanego. W razie gdybyś nie mógł się pohamować nie musi być w całości.
Istedd:
Kiwnął ponownie głową na znak, że zrozumiał. Zastanawiał się z niejaką niepewnością czy uda mu się przyprowadzić poszukiwanego. Może wtedy dostałby więcej nieco zapłaty? Kto tam wie!
- Rozumiem. Przyprowadzić go w jednym kawałku. Jakby było trudno, to w jednym, jeno nieco bardziej poharatanym. Postaram się jednak nie tłuc mieczem na ślepo. Bywaj więc. - rzekł i odszedł powoli. W razie czego wysłuchałby jeszcze jakiegoś komentarza niziołka, tudzież rady.
Anette Du'Monteau:
Specjalnie dla Ciebie wyprowadzono jednego z lepszych wierzchowców. Zgrabny i silny gniadosz stał przed bramą czekając na swojego jeźdźca. Trasy było kawałek, a ty raczej nie zamierzałeś biec. Ucieszyłeś się na perspektywę takiej przejażdżki. Wiadomo, wiatr we włosach, słońce na policzku, a muchy na zębach. Cóż lepszego może czekać człowieka na trasie?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej