Tereny Valfden > Dział Wypraw
Cena nie gra roli
Anette Du'Monteau:
-Jestem jedynie ÂŁowcą, nie kimś ważnym. Nie czuje się jakoś ponad innymi członkami naszej organizacji. Nawet rozkazów nie lubię wydawać. Wolę je już wykonywać. Co do misji to nie powinno być trudności. Ot co zwykła przejażdżka po informację do Ekkerund, a tam w zupełności nic nam nie grozi.
Koza123:
-Mimo tego, jestem spokojniejszy wykonując tę misję wraz z tobą.
Konrad nie kłamał. Naprawdę czuł się lepiej z powodu obecności swego potężnego towarzysza. Zdawał sobie sprawę z wielkiej siły Zeyfara, oraz podziwiał jego ogromne umiejętności.
Anette Du'Monteau:
Dwójka jeźdźców zmierzała dalej ku Ekkerund. Zatrzymali się dopiero, gdy słońce zaczęło zachodzić, a konie był ewidentnie zmęczone. Schronili się w jakiejś chałupce uprzejmego chłopa. Poczęstował też ich odrobiną jadła oraz miodu. Rzadko się zdarzała taka bezinteresowność dla "obcych" więc Zeyfar wręczył mu trzy złote monety. Resztę nocy spęzili na gawędzie, a potem głębokim i błogim śnie. O poranku podziękowali gospodarzowi i ruszyli w dalszą trasę.
Koza123:
Jechali tak i jechali. Zajęło to dość dużo czasu. Konrad w pewnym momencie postanowił, że zatrzymają się pod pobliskim drzewem. Tak też się stało. Przy miejscu ich postoju znajdowała się także beczka z wodą, więc napoili konie. Usiedli jeszcze na chwilę pod drzewem. Siedzieli tak około dwudziestu minut gawędząc sobie i żartując. Nastrój panował bardzo dobry. Obaj byli w świetnych humorach. Kiedy mieli już odjeżdżać, Konrad zauważył, że pod drzewem lezy jakiś zawinięty w szmaty przedmiot. Z ciekawości podszedł bliżej.
Hagmar:
//Były to dziwnie ułożone krzaki... Nie możesz pisać że znajdujesz coś.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej