Tereny Valfden > Dział Wypraw
Spoczywaj w pokoju.
Hagmar:
Jest czysto.
Adaś:
Po cichu tak jak przedtem ruszyłem w kierunku schodów. Gdy tam dotarłem wyjrzałem ponad bogato zdobione balustrady czy nikogo nie ma na dole. Powoli zszedłem po schodach i ruszyłem korytarzem ku piwnicy. Uchyliłem drzwi i zszedłem do podziemi, tam dopiero schowałem sztylet do cholewy. Po czym wyszedłem na tyły domu i ruszyłem w kierunku głównej ulicy.
Hagmar:
//Nie ma tak łatwo :D, nie masz skilla skradanie więc... schodząc zauważył Cię ork...
Orczy ochroniarz
Broń 1.
Nazwa broni: Miecz katowski
Rodzaj: miecz
Typ: oburęczny
Ostrość: 15
Wytrzymałość: 11
Opis: Wykuty z 60 sztabek żelaza o zasięgu 1,4 metra.
Wymagania: Walka bronią sieczną [75%]
Broń 3.
Nazwa broni: Baranie poroże
Rodzaj: młot
Typ: jednoręczny
Ostrość: 10
Wytrzymałość: 16
Opis: Wykuty z 50 sztabek żelaza i 10 kawałków drewna o zasięgu 0,6 metra.
Wymagania: Walka bronią obuchową [50%]
Odzienie:
Nazwa odzienia: Pancerz najemnika
Rodzaj: zbroja miękka
Typ: zbroja z utwardzonej skóry
Wytrzymałość: 8
Opis: Uszyta z 100 kawałków skóry kreshara.
Wymagania:Używanie zbrój miękkich
Umiejętności nabywane:
-Walka bronią sieczną - Zaawansowane techniki walki [75%]
-Walka bronią obuchową - Zaawansowane techniki walki [75%]
Używanie zbrój miękkich
Umiejętności rasowe:
-Mięśniak
-Kamienna skóra
Adaś:
-Kurwa! wyszeptałem pod nosem gdy tylko zobaczyłem orka. W jego rękach ujrzałem miecz. Nie podobało mi się to. Wiedziałem że mam nikłe szanse sparować cios orka. Postanowiłem trzymać go na dystans. Wyciągnąłem swój miecz i czekałem na ruch przeciwnika. Ork zaatakował mnie mieczem z góry, ledwie udało mi się zrobić piruet i podciąć nogę przeciwnikowi. Zielono-skóry wrzasnął z bólu. Nim się odwrócił zdążyłem wykorzystać okazję i rzuciłem sztyletem w plecy orka, co spowodowało kolejny wrzask ból. Teraz się odwrócił, powoli wycofałem się do salonu i czkałem aż przeciwnik kolejny raz zaszarżuje. Długo czekać nie musiałem gdy tylko się na mnie rzucił zrobiłem kolejny piruet i podbiłem nogę przeciwnika, przez co on wpadł do ogniska. Nim zdążył się poderwać wbiłem mu miecz w plecy, na wysokości serca. Po czym wyciągnąłem ostrze oraz sztylet i wyszedłem przez frontowe drzwi, jak by nigdy nic.
Hagmar:
Nie narobiłeś wiele hałasu, a wychodząc nikt nie zwrócił na ciebie zbytniej uwagi. Ulice były puste, późna pora i mróz nie nastrajały do spacerów.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej