Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tańce z liszami - Na ratunek Aragornowi
Hagmar:
Czołem kompani. Rzucił na powitanie. To tera na dół na dziedziniec.
Eric:
- Ta jest - zasalutował komicznie. Wyszedł na zewnątrz, ciągle trzymając miecz w pogotowiu.
- Ra, na tych mapach masz tylko kanały? - zapytał.
Hagmar:
Zeszliśmy na parter, delikatnie wychylając się, na placu dojrzeliście około pięćdziesięciu zbrojnych i...
Izabell Ravlet:
Bitwa rozpoczęła się na dobre. Tysiące istnień odchodziło z tego świata z małą pomocą innych istnień. Również ja, rozgrzany już do czerwoności, roznosiłem śmierć. Przede mną pojawiło się dwóch napastników, co mogło by być dla mnie problemem, gdyby nie pomoc kogoś o niskiego, obładowanego uzbrojeniem. Krasnoluda zapewne. Zaszarżował na bliższego przeciwnika, zwalając go z nóg. Przebiegł dalej i zaczął potyczkować się z drugim, zostawiając mi leżącego. Szybko uniosłem miecz i błyskawicznym cięciem rozcięłem szyję wroga. Podnosząc ponownie ostrze w górę, obróciłem się w stronę drugiego żołnierza. Właśnie powalił nogą krasnoluda, był jednak obrócony do mnie tyłem. Srebro spadło na jego plecy, zadając dotkliwe obrażenia. Odwrócił się z trudem - tego oczekiwałem. Po uprzednim przeniesieniu ciężaru ciała na lewą nogę wyprowadziłem potężne pchnięcie, zabijając wroga. Podeszłem do krasnala, podając mu dłoń i pomagając wstać. Była to forma podziękowania, po której rozeszliśmy się w swoje strony...
Gunses:
- Na tej tak - rzekł Ra, po czym wyciągnął inne mapy, które 'pożyczył' wychodząc z namiotu Kaina - Ale na tych mam też sporą cześć miasta - mówił. Nie dane było podejść w tej chwili do Aragorna, musiał więc wyczekać lepszej okazji. Wszyscy udali się na dół. Gunses wyjrzał przez szczelinę na plac
- Cholera, mają widłogona... - rzekł Gunses. Schował się i pomyślał chwilę - Nie wiemy, co czai się w innych miejscach, a na pewno całe miasto już się roi od straży. Mam taki pomysł. Pozwól mi i moim ludziom zrobić zamęt na tyłach wroga. Odwrócić ich uwagę, abyście mogli zaatakować - pytanie było kierowane do Aragorna, który bezgłośnie stał się szefem grupy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej