Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wóda i honor
Hagmar:
Kto, do kogo i po co. Spytał wartownik.
Nessa:
Milusio, przemknęło elfce przy myśl. Skinęła głową i zwróciła się do strażnika:
- Nessa TinĂşviel z Samotnych ÂŁowców do króla. W sprawie nie cierpiącej zwłoki. Dotyczy to mojego dowódcy, barona Aragorna Tacticus. To ważne - podkreśliła.
Hagmar:
O kurwa! Proszę za mną panienko. Przeszliście do ogromnej sali biesiadnej, rudobrody krasnolud jadł przy wielkim stole. Nessa TinĂşviel z Samotnych ÂŁowców do króla.
Od Argusia? Siadajcież Nesso i prawcie co tam u "czarnucha" słychować. Głodna?
Nessa:
Elfka dygnęła przed królem. Chociaż nie wyglądał on na władcę. Zresztą krasnoludy były na tyle osobliwą rasą, że Nuda nie potrafiła rozróżnić jednego od drugiego momentami.
- Głodna nie jestem, ale napiłabym się czegoś, - odparła z lekkim uśmiechem, po czym pospiesznie dodała - jeśli można oczywiście. - przełknęła ślinę i spokojnie zaczęła swą opowieść:
- Wiesz panie może o ostatniej wyprawie barona? Zamarzyło mu się ze smokiem walczyć i tego dokonał. Z bardzo ciekawym skutkiem, ale ja nie o tym. Aragorn został porwany. O poranku pojawili się niejacy Wyniesieni, a mimo starań mych towarzyszy mag odziany w czerń zabrał naszego dużego i nieporęcznego dracona. Jeden z cesarskich smoków powiedział, iż Szef przebywa teraz w stolicy i oddaje się przemiłej pogawędce z Omem. Liczę również, że ten piękny gad się nie mylił i Aragornowi na razie nic nie grozi ze strony arcylisza czy tam arcylicza - przerwała i wzięła głęboki oddech. - Zapewne już wiesz, po co przybyłam. Musimy odbić barona i liczymy na twoją pomoc, panie.
Hagmar:
A picjie, miodu, piwa, herbaty? Jasna cholera! Porąbało go? A mówiłem by nie ryzykował bez nas... ale nie kurwa! W większości nie wiem o czym mówisz, nie byłem u tych skośnookich człowieków. Ale będę! Macie mój młot. Gdzie me maniery. Aggromor jestem. Mów mi po imieniu bo druhowie Aragorna to moi druhowie. I druhny.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej