Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wóda i honor
Nessa:
Ptaszki ćwierkały, a trawy szumiały. Za górami, za lasami, za dolinami. Ale to jeszcze nie teraz.
Tętent końskich kopyt zagłuszał śpiew ptaków, a szum zieleniny był praktycznie nie wychwytywany przez elfie uszy, które zasłonięte były teraz przez gruby szal. Karosz dosiadany przez dziewczynę dawał z siebie wszystko, jakby przewidując, że niedługo jego praca się zakończy. Może to coraz zimniejsze powietrze, może to widok gór, a może to tak naprawdę była kobyła posiadająca niezłą intuicję. Kto wie. Jednak Ziutek, gdyż tak nazwało go jakieś dziecko w osadzie, przez którą Nuda przejeżdżała, się nie mylił. Elfka zatrzymała karosza, zsiadła i rozejrzała się dookoła. Ciemny, gęsty las. Zostawić konika tu nie chciała, a Ziutek nie był najbystrzejszą istotą, więc kto wie, czy dobrowolnie nie trafiłby w szpony jakiegoś potworka. Obróciła go i klepnęła w zad, licząc, że leniwe zwierzę się ruszy. Nic z tego. Ponownie lekko go uderzyła i nie czekając opatuliła się mocniej szalem i ruszyła ścieżką w kierunku zimnej i nieprzyjaznej krainy.
Po tysiącach zgrzytnięć zębów, kilku odmrożeniach i milionach pięknych płatków śniegu na włosach elfka zobaczyła zarys swego celu. Przynajmniej tak jej się wydawało. Wprawdzie wychowała się w lesie, ale płeć zobowiązuje i prawa z lewą mogą się mylić, a północ z południem to już tym bardziej. Postąpiła jeszcze kilka kroków i dostrzegła pochodnię wbitą w ziemię. Czyli jestem blisko. Ja już nawet nie chcę chleba i igrzysk, ale ogniska! Przyspieszyła, poprawiając miecz przy pasie.
Hagmar:
Ruszyłaś do kopalni wiodącej do miasta. Przed Tobą wyrosła Starówka Szkarłatnej Krwi
Serce Ekkerund, dzielnica, w której zgromadzone są najważniejsze obiekty całego miasta. Brukowany rynek okraszony licznymi monumentami z marmuru oraz odlewami ukazującymi prawdziwą fantazję metalurgiczną. Począwszy od Rady Niedźwiedzia przez Bank Miasta, aż po siedzibę Hufca K’Obronie ciągną się budynki będące siedzibami organizacji działających w mieście. Poza wspomnianymi powyżej mieszczą się tutaj również biblioteki i Kongregacje Specjalistów.
Nessa:
Elfka otworzyła szerzej oczy i z niemałym zainteresowaniem zaczęła przyglądać się mijanym budynkom. Architektura krasnoludów wydawała się jej zawsze na swój sposób urocza. W końcu bardzo różniła się od lasów, łączek czy innych znanych jej miejsc. Uśmiechnęła się do mijanego krasnoluda, czego po chwili pożałowała przez popękane wargi.
Dziarskim krokiem ruszyła ku najokazalszemu budynkowi, czyli siedzibie króla. Nie przybyła tutaj zwiedzać, podziwiać krasnoludzkiej architektury, czy zwyczajnie zmarznąć. Miała coś przekazać. Poprosić. Jednak powstrzymując się od pisków i tupania nogami. Była żółtodziobem, więc nie uważała swojej misji za wybitnie ważną, chociaż jakakolwiek pomoc w uwolnieniu przełożonego wydawała się jej piekielnie potrzebna. Nie znała dokładnie sytuacji, ale czas naglił. A nawet jeśli tego nie robił, to elfka chciała mieć takowe wrażenie.
Stanęła przed Radą Niedźwiedzia.
Hagmar:
Rada Niedźwiedzia. Jest to bogaty budynek, frontonem przypominający pałac. Wejście okraszone jest dwiema kolumnami, a na ścianach powiewają gobeliny z herbem miasta. Wewnątrz znajdują się głównie niewielkie pokoje, w których przechowywane są zbiory dokumentów i rozporządzej. Główna sala natomiast opatrzona jest w wiele krzeseł i stołów, przy których obradują przedstawiciele każdej z dzielnic. Ciebie interesują największe i najbardziej strzeżone drzwi.
Nessa:
Raz się żyje. Elfka zdjęła szal z szyi, gdyż częściowo zasłaniał jej twarz, a to mogło wyglądać podejrzanie. Momentalnie zrobiło jej się jeszcze zimniej, ale lekki niepokój, który jej towarzyszył, pozwolił uniknąć nieprzyjemnych objawów niskiej temperatury. Złożyła materiał i przerzuciła sobie przez ramię.
- ÂŁał, mają krasnale gust - powiedziała cicho, oglądając front budynku. Przepych aż raził po oczach. Podeszła do Rady Niedźwiedzia. Oczywistym było, że ot tak sobie tam nie wejdzie. Ale gdy powód dobry, to i sposób się znajdzie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej