- O kur...- Obserwowałam, jak smok majestatycznie rozpyla galerę na cząsteczki, spokojnie odlatując w dal. Zaczęłam się zastanawiać, jak pokonamy tego gada, skoro z taką łatwością zniszczył taką łódź. Odpędziłam jednak te myśli, zeskakując na plażę z naszej małej barki, jednocześnie dobywając miecza. Długie, lustrzane ostrze zatańczyło w powietrzu, kreśląc szerokie, świetliste łuki. Z pewnym trudem ruszyłam przed siebie, wszak plaża nie była najepszym miejscem do maszerowania. Dojrzał mnie pierwszy legionista, z uśmiechem ściągnął z ramienia napiętą kuszę i nałożył bełt. Zapewne przez płeć miał mnie za słabą przeciwniczkę. Najwyraźniej broń nie była najwyższej jakości, pocisk przeleciał nieopodal mnie, ja zaś rzuciłam się na wroga. Błysnęła stal, miecze zwarły sie ze sobą, krzesząc skry. Odskoczyłam, zamierzając się i tnąc ze skrętu bioder. Miałam dłuższą broń, zatem mogłam uderzać z większej odległości. Legionista sparował, jednocześnie przechodząc do ofensywy. Odbijałam cięcia, szukając dogodnej pozycji dla nóg. Gdy mi się udało, zaparłam się prawą stopą i z całej siły huknęłam człowieka tarczą w łeb, aż zadzwoniło. Legionista zachwiał się, a sama, tnąc z obrotu, przejechałam mu klingą po odsłoniętym gardle. Krew trysnęła zadziwiająco daleko. Zignorowałam padające ciało i ruszyłam dalej.
1/Wstaw dużą liczbę