Synchronizacja działań łowców, była idealna. Anvarunis wychylił się, nadstwaił miecz na około sto pięćdziesiąt stopni do toru lecącej kuli, co sprawiło, że przy kontakcie zaklęcia z klingą, ta zajęła się żywym płomieniem. Dwóch legionistów już wcześniej zmierzało w stronę Anva. Widząc to co działo się z jego mieczem, jeden postanowil się wycofać. Drugi wydawal się byc odważniejszy. Usmiech szaleńca rozbłysł na ustach łowcy. Sam ruszył szybszym krokiem w kierunku nadchodzącego przeciwnika. Gdy był dostatecznie blisko legionista próbował wykonać cięcie pionowe, do góry. Tak typowe dla osób poczatkujących. Anvarunis nie zdążywszy wyprowadzić bloku bądź co bądź ciężkim mieczem, wystawił poprzecznie do ataku oponenta demoniczny spzon. Wiedział bowiem, że ten bez problemu zablokuje nawet najostrzejsze klingi. Blokując, przyklęknął na jedno kolano. Impetem uderzenia odepchnął miecz przeciwnika i wykonując półkole nogą kopnął w tył kolana legionisty, co zachwialo jego równowagą. Jednocześnie Anv wypuścił miecz i wykonał charakterystyczne szarpnięcie nadgierstkiem prawej ręki. Błyskawiczne działanie mechanizmu wysunęło z rękawa ukryte ostrze. Teraz gdy legionista zachwiał się na lewym kolanie, łowca energicznie się wyprostował chwytając prawą ręką za twarz mężczyzny. Tym samym zatapiając ostrze we wnętrzu czaszki mężczyzny. Uśmiercając jednego, nie zauważył drugiego. Gdy Anv podnosil się w śmiertelnym dla pierwszego legionisty ruchy, drugi wyprowadził wcześniej cięcie, stojąc za plecami Anvarunisa. Fakt, że łowca się podniósł sprawił, że miecz tylko ześlizgnął się po jego plecach. Tylko, albo aż, bowiem zostawił po sobie pokaźną ranę przez połowę długości pleców.
- Ty kurwo! - wrzasnął z bólu tropiciel. Błyskawicznie się odwrócił i potężnym kopnięciem w brzuch zgiął mężczyznę w pół. Szał przepełniał go całego. Dając sie ponieść emocjom, chwycił za głowę legionisty demonicznym szponem i oderwał ją mocnym szarpnięciem. Nie czekając chwili dłużej podniósł odłożony wcześniej własny miecz. Zapewniał on tak ulubione poczucie bezpieczeństwa i przewagi nad wrogiem. Wyostrzył zmysły i podbiegl do Zeyfara, by sprawdzić czy nic mu nie jest.
- Wszystko w porządku? Dajesz radę?