Tereny Valfden > Dział Wypraw
"Sok z Złotej Rudy - Kici kici smoczku"
Anv:
- Równie szalonego? To mało powiedziane. - odrzekłem z uśmiechem szaleńca. Skupiłem w sobie energię, jednym ruchem ręki przycisnąłem partnerkę do swego ciała i uniosłem nas oboje w powietrze. Nie miałem jednak zamiaru kopiować pomysłu dracona. Od razu skierowałem się w stronę smoczego truchła, kręcąc po drodze kila młynków. Wylądowałem idealnie na jego nosie.
- Tańczyłaś kiedyś na pysku smoka? - zapytałem, po czym oboje oddaliśmy się w ręce dzikiego tańca na smoczej głowie.
Patty:
Gdy Anvarunis poderwał nas do lotu przywarłam do jego ciała, raczej ze względu na własne bezpieczeństwo niż lęk przed wysokością. Zbyt dużo czasu spędziłam w formie kruka, wzbijając się w przestworza, by się bać. Po chwili jednak wylądowaliśmy na pysku smoka, teraz już odartego z wszelkich dóbr, głowa jednak się uchowała. Zapląsałam z pewnym wahaniem, niepewna podłoża, później jednak z przyjemnością oddawałam się tańcu.
- No teraz już tańczyłam - odparłam Anvarunisowi z uśmiechem.
Dragosani:
Zeleris pożarł już porcję smoczego ogona. Posiłek ten był sycący i o doskonałym smaku. Idealne danie po bitwie. Odstawił iście "królewski" półmisek i rzucił okiem na tańczącego mutanta i zakonniczkę. Biorąc pod uwagę ich... profesję, byli dosc nietypową parą. Dracon uśmiechnął się paskudnie. Trącił lekko Nudę i wskazał na nich.
- Zobacz jak nieudolnie próbują nam dorównać. Hihi... - zaśmiał się.
Anette Du'Monteau:
-Dobrze mieć takich prawdziwych paladynów na wyspie. Kiedy zarządzał tym sir Mebo, sprawy miały się nieco inaczej. Ale teraz widzę, że Bractwo wraca do świetności. Niech szczęście wam sprzyja elfie. Nie każdej gildii udaje się powrót w podobnych warunkach.
Nessa:
Dracon posiadał wybitne poczucie humoru. Doprawdy. Elfka miała wrażenie, że dzięki pozornie delikatnemu trąceniu w bok, nabawi się sporego siniaka. No ale nic. Od samego początku patrzyła na taniec Anva i Patty, więc teraz jedynie uśmiechnęła się i przytaknęła. Wzięło się im na szaleństwa, westchnęła. Musiała jednak przyznać, że pomysł maga był o niebo lepszy. Tańczenie na zwłokach wydawało się elfce obrzydliwe. Osobliwe i obrzydliwe.
- Kiepściutko. Hihihi - potwierdziła i próbowała się zaśmiać niczym jakiś podlotek, ale wywołało to u niej jedynie kaszel. No cóż, elfka nie była przyzwyczajona do ziela palonego przez towarzyszy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej