Tereny Valfden > Dział Wypraw
"Sok z Złotej Rudy - Kici kici smoczku"
Anv:
Wiedziałem, że znak do Zelerisa był znakiem rozpoczęcia ataku magicznego. Postanowiłem wspomóc dracona, ukazując potęgę magii demonów. Magii której nikt tutaj nie znał. Jedyną istotą, która także nad nią panowała był wampir Gunses. Dawało mi to poczucie pewnego indywidualizmu. Widząc poczwarę pozwoliłem dać upust emocjom. Furia, złość, podniecenie, chęć mordu, ataku, czegokolwiek, by tylko zabijać. Opracowany schemat impulsów i emocji pozwalał przepełnić demoniczne ramię energią. Ten świecił teraz przecudownym blaskiem. Dziś jednak, postanowiłem wytrzymać te kila chwil dłużej. Naładować go jeszcze mocniej. Małe wyładowania już przeskakiwały pomiędzy palcami. Dłuższe wstrzymywanie się mogło okazać się niebezpieczne. W ostatniej chwili, jednym impulsem myślowym dałem rozkaz do ataku. Wyrzuciłem ramię przed siebie prostując je, a z niego pomknęło w stronę smoka potężne wyładowanie elektryczne w postaci pioruna. Co więcej byłem w stanie kontrolować czas ataku. Utrzymywałem je rażące bestię jeszcze przez kilka dobrych sekund. Obrażenia były teraz najważniejsze.
Adaś:
Adamus widząc całe zajście nie bardzo wiedział jak może pomóż. Więc stanął kawałek za towarzyszami podziwiał latające magiczne pociski lecące w kierunku smoka. Widział że zadają ból smokowi, żal mu się zrobiło stworzenia bo wolałby to załatwić raz dwa bez zbędnego cierpienia. Ale wiedział że jest to nie możliwe bo jak każde stworzenie gad ten chciał żyć.
Hagmar:
Kliku piorunów zdołał uniknąć, ale reszta nieco przycisnęła go do ziemi, gad zaryczał potwornie, oszołomiony i ranny chciał się podnieść i w zbić do lotu. Nie dał rady, Yarpen zwolnił blokadę balisty i niemal trzy metrowy, stalowy, ząbkowany bełt poszybował w stronę czarnego jak smoła smoka.
ÂŻryj to skurwielu, napierdalać dalej piorunami i czymkolwiek macie! Repetuj baliste, repetuj kurwa nim wstanie! Darł się Yarpen. Smok upadł. Pocisk trafił go w prawe ramię, zagłębiając się niemal do połowy. Gad chciał go wyciągnąć, nie mógł bo specjalnie przygotowany bełt był tak zakończony że wyciąganie go sprawiało wielki ból i tylko powiększało ranę. Smok plunął kulą ognia, nie trafił acz szykował kolejną zapewne.
//www.youtube.com/watch?v=DKbPUzhWeeI
Anette Du'Monteau:
Mauren mógł jedynie wyciągnąć łuk i szyć w bestię. Napinał cięciwę niemal do granic możliwości i po kilku sekundach zwalniał, by strzała śmignęła w kierunku smoczego cielska. Niestety takie strzały nie wyrządzały wielkich szkód. Robił to gdyż chciał jakoś pomóc w ubiciu bestii
Adaś:
Adamus obserwują wszystko w okół postanowił wziąć przykład z maurena. Zdjął łuk z pleców i zaczął powoli nakładać strzały na cięciwę. Celował w głowę chciał żeby smok był jak najbardziej rozproszony. Chociaż wiedział że dla smoka jego strzały są jak dla człowieka dziubanie wykałaczką, niby ból zadają a nic nie robię. Ale w głębi duszy marzył o tym by trafić w oko smoka i go w połowie oślepić.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej