Tereny Valfden > Dział Wypraw

"Sok z Złotej Rudy - Kici kici smoczku"

<< < (65/91) > >>

Gordian Morii:
-Chodź ze mną Zeyfarze. - rzekł i ruszył w kierunku trupów. Razem z łowcą usadzili umarlaków w kręgu, tak, że wyglądało to jakby strażnicy siedzieli i rozmawiali. Miecze wbite w ziemię posłużyły jako oparcie dla wiotkich ciał wszak bitwa rozegrała się niedawno i strudzeni wojacy wyznaczeni do służby wartowniczej nie musieli stać prosto jak struny lutni uważnie lustrując otoczenie. Brakowało jedynie ogniska, ale w sumie nie było ono tak bardzo konieczne.
-No, teraz to wygląda na prawdziwą wartę. Wracamy.

Anette Du'Monteau:
-Sądziłem z początku, że chodzi ci aby to wyglądało jak po bitwie, a nie jak żywe. No cóż, małe nieporozumienie. Teraz pozostaje nam mieć nadzieję i czekać na efekty całego przedsięwzięcia. Mówiąc to mauren skrył się w zaroślach na uboczu

Dragosani:
Gdy wszystko zmierzało w dobrym celu, Zeleris rozluźnił się nieco. Pomyślał, że zakonnik może i jest wkurzający, ale czasem jednak ma dobre pomysły. Dracon miał tylko nadzieję, że już po zabiciu smoka elf nie będzie nalegał na wspólna modlitwę. Mag zaczął przygotowywać się na spotkanie ze smokiem. Oczywiście zamierzał użyć na nim magii. Wątpił aby pocisk z balisty, nawet tak potężnej jaką posiadali, był w stanie od razu uśmiercić gada.

Hagmar:
Godź. 7:00. Z  daleka dało się słyszeć ryk. A może ziewnięcie? W każdym bądź razie gad z pewnością się obudził. Czekaliśmy chwilę aż nadleciał tuż nad czubkami drzew, zatoczył koło nad górą złota i wylądował. Obwąchał trupy i zainteresował się dwiema nafaszerowanymi przez Yarpena krowami, zajęło mu to dłuższą chwilę, nie spieszył się, delektował raczej. Yarpen delikatnie nastawił balistę, Aragorn zaś dał znak Zelerisowi.
Teraz.

Dragosani:
Mag poczuł strach. Jeżeli się nie uda, to będzie przysłowiowo "do dupy". "Pod ogon" w przypadku Dracona. Lecz mimo strachu mag wyciągnął przed siebie kostur. Zaczął pobierać moc. Nie oszczędzał jej. Wiedział, że akurat teraz nie warto. Kryształ w kosturze zaczął lekko lśnić, oddziałując z magiem. W końcu Flamel pobrał wystarczająco dużo energii. Zaczął wizualizować ją.
- Ishuash Ru, Iaishosh Huush Aroshel. - wyszeptał inkantację. Kryształ zalśnił jeszcze silniej. Krew Dracona zawrzała. Zaklęcie, wzmocnione kosturem i czarną skazą, uaktywniło się. Z nieba zaczęły sypać się pioruny. Mag całą wolą skupiał je na smoku.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej