Tereny Valfden > Dział Wypraw

"Sok z Złotej Rudy - Kici kici smoczku"

<< < (64/91) > >>

Dragosani:
Gdy złoto zostało dostarczone na miejsce i wszystko wydawało się iść w kierunku gotowości, mag zacierał dłonie. Mimo pewności siebie, jaką okazywał na każdym kroku, denerwował się. Zdawał sobie sprawę, że będą walczyć z bestią potężniejszą niż cokolwiek z czym mieli do czynienia. A to już niełatwa sztuka. Jednak nie był to czas na wątpliwości czy tchórzostwo. Musieli działać. Musieli współpracować. Cel był zacny, złoto i chwała! Czyż może być wspanialszy cel? Flamel wyciągnął kostur. Po części aby zająć czymś dłonie, a po części, aby być gotowym.

Anv:
- Ta, wracamy. Niezła bestyja jest. Ciekawe co uradzili panowie w obozie i jaki znaleźli sposób na smoczka. - odrzekłem na wpół żartobliwie, po czym wszyscy ruszyliśmy w drogę powrotną. Jako, że mieliśmy dostać się tylko do wioski doszliśmy tam dość szybko. Zbierał się tam już całkiem spory oddział ludzi i nieludzi gotowych do walki. Szybko odnalazłem w tłumie Aagorna i podszedłem do niego.
- Smoczysko ze swoim legowiskiem nie jest daleko. Chwilę drogi na zachód, dokładnie tak jak mówiłeś. Teraz tylko jaki mamy plan? - zapytałem dracona. Ciekawiło mnie to niesmiernie bowiem wqlka ze smokiem nie jest codziennością. Do tego potrzeba strategii.

Hagmar:
Vivat Carco... kurwa to z przyzwyczajenia, tam na wzgórzu postawiliśmy balistę. - dracon wskazał ręką na wschód wsi. - Kilkaset metrów od wzgórka jest dolina, tam ułożyliśmy górę złota która ma go niby przywabić, Yarpen na wszelki wypadek spreparował krowę i umieścił razem ze złotem. Dobra, na stanowiska, miejscowi mówią że sukinsyn nie długo wstanie polatać.

Gordian Morii:
Elltharias stanął w miejscu z którego doskonale widać było usypisko złotych monet, które nota bene nie było małe i upewniwszy się, że gęste korony drzew dostatecznie osłaniają go przed wzrokiem smoka czekał na rozwój wydarzeń.
- Moment... - szepnął nagle pod nosem i biegiem ruszył w kierunku Aragorna.
Przedzierając się przez niezbyt gęstą ściółkę obdarzony swoistym darem poruszania się w lasach elf dotarł do dowódcy bardzo szybko.
- Aragornie, zapomnieliśmy o jednym. Smok nie jest głupi i może przewidzieć pułapkę. Póki mamy czas ustawmy wokół złota straż. By wyglądało to bardziej realnie. - rzekł szybko.
- Nie narażajmy ludzi, ale ustawmy tam kilku zabitych z naszej kompanii, im już i tak nic nie pomoże, a nam da to większy realizm.

Anette Du'Monteau:
Zeyfar zrozumiał plan elfa. Ruszył się więc i przywlókł ze sobą kilka ciał poległych wojowników. Ułożył ich zwłoki tak, jakby wyglądało to na potyczkę lub napad. Nie od dziś wiadomo, że ludzi byli dla złota w stanie zrobić praktycznie wszystko. Gdy odszedł spoglądając na ułożenie spytał Ellthariasa.
-Czy właśnie tak zakonniku?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej