Tereny Valfden > Dział Wypraw
"Sok z Złotej Rudy - Kici kici smoczku"
Anv:
- Tak. Zgodnie z instrukcjami Aragorna. - stiwerdziłem i ruszylismy na zachód. Teraz zaczynały sie chwile niepewności. Musieli dojrzeć leże smoka. A co jeśli akurat odechciało mu się wylegiwać i poszedł zrobic obchód wokół mieszkania? Napotkanie go na swej dordze nie byłoby przyjemne.
Adaś:
Adamus podszedł bliżej towarzyszy. Zastanawiało go jak prędko wrócą do obozu żeby jeszcze złapać trochę snu. Chociaż marsz trochę go rozbudził i nie był już tak senny. Ale to nie zmieniało faktu że chętnie by się znowu położył. Widząc wioskę miał nadzieję że nie będą szli zbyt daleko w kierunku tych "fortyfikacji" o których mówił Aragorn.
Gdy tylko usłyszał słowa łowcy ruszył w ciszy jak miał w zwyczaju na końcu. Marsz zaczął go nudzić.A więc zaczął nucić sobie pod nosem bandycką piosenkę o herszcie pewnej bandy. Której przywódca wpadła w ręce stróżów prawa. Lubił te pieśń jeszcze za teleportem.
Hagmar:
Minęliście wioske bez problemów, wyszliście z lasów na rozległą równinę. W oddali jakieś 150m. od was widać było otoczone palisadą leże smoka, gadzina wystawiła łeb znad ogrodzenia. Tymczasem reszta naszej kompanii wraz z częścią wojsk dotarli do miniętej przez was wioski by rozstawić balistę na małym wzgórzu z którego było widać polanę idealną na zasadzkę. Rozładowywano tam znaleziono złoto.
Anette Du'Monteau:
-Niedługo się przekonamy czy plan nie zawiedzie. Jeśli tak, wszyscy zostaniemy pożywką dla roślin. Jeśli nie będziemy mogli szczęśliwi wrócić do domu z niezapomnianą opowieścią, której wnuki na pewno będą słuchały z ciekawością. - mówił mauren.
-W życiu się nie spodziewałem, że trafiając podczas moich podróży trafię na miejsce, gdzie będę walczył z smokiem. - kontynuował. -Gdybyśmy z tego nie wyszli cało to wiedźcie, że praca z wami była przyjemnością.
Adaś:
Adamus widząc wystawiającą łeb gadzinę odruchowo przykucnął. Po łbie można było poznać że to jest prze piękne stworzenie. A żal mu się go zrobiło gdy pomyślał że co ludzie z niego zrobili. Wyobraził sobie tego smoka w swoim pierwotnym systemie.
Po chwili wrócił do rzeczywistości zbliżył się znowu do towarzyszy i powiedział do dowódcy grupy:
-Najlepiej było by teraz wrócić tą samą drogą co przybyliśmy. Już wiemy gdzie jest leże więc możemy wracać.
Powiedział to trochę z nie chęcią bo strasznie podobało mu się to szlachetne stworzeniem które w okrutny sposób zostało zmuszone do mordowania zazwyczaj bez bronnych ludzi.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej