Tereny Valfden > Dział Wypraw

"Sok z Złotej Rudy - Kici kici smoczku"

<< < (62/91) > >>

Hagmar:
Zatem. - podniósł się z ziemi by "iść dać przykład" - Poloneza czas zacząć, jak to mawiają niektórzy.

Anette Du'Monteau:
-Jest pewna słuszność w twych słowach Ellthariasie. Nawet w moich stronach chodziły legendy, że te skrzydlate monstra są strasznie łase na wszelkie skarby i błyskotki. Gotów są chronić je każdym swym tchnieniem i szponem. Ponoć tak budują sobie reputacje wśród innych smoków. Który więcej ma skarbów ten jest potężniejszy i sprytniejszy, by się wydawało bo nie daje się okradać ludziom. Choć to tylko pogłoski i słuchy. Doświadczenie mówi mi jednak, iż w każdej historii kryje się ziarno prawdy.

Dragosani:
- No dobra... - odparł Zeleris, mimo że wciąż miał pewne wątpliwości. Niepokoiła go mała mobilność balisty i fakt, że bestia może zwietrzyć złoto wcześniej. Mimo to plan wydawał się dobry. Na pewno lepszy niż osobiste robienie za przynętę. Ruszył więc, aby zebrał złoto z ciał poległych.

Patty:
Siedziałam spokojnie nieopodal towarzystwa, nie chcąc się wtrącać w rozmowę, w końcu nie miałam doświadczenia w walce ze smokami i nie sądziłam, bym powiedziała cokolwiek konkretnego czy logicznego. Dlatego jedynie przysłuchiwałam się dyskusji, spokojnie obracając w palcach mały nożyk i rozmyślając. Gdy jednak padło stwierdzenie o szukaniu złota podniosłam się z ziemi, ruszając w stronę poległych. Moich nozdrzy dobiegł odór krwi i śmierci, zwyczajowy zapach unoszący się nad polami bitew czy mniejszych potyczek. Mimo sporego doświadczenia w walce nigdy do końca nie przywykłam do tej mieszanki zapachów, jednocześnie traktując je jako przykry obowiązek. To i tak było lepsze niż smród spalonego kulą ognia czy błyskawicą ciała. Dlatego chodziłam pomiędzy ciałami, starając oddychać się ustami i jednocześnie współczując istotom o wyostrzonych zmysłach, wszak dla nich ten smród stanowił nie lada torturę.

Nessa:
   Grupa bez problemu dostrzegła rysujące się kontury domostw. Elfka dość ospale i bez energii ruszyła w kierunku wioski. Nie znała jej nazwy, ale kto zaprzątałby sobie tym głowę, wiedząc, że niedługo zobaczy prawdziwego smoka. Takiego ziejącego ogniem i składającego jaja! Szał.
   Wprawdzie nie miała ochoty na zmianę towarzystwa i przybliżanie się do legowiska stworzenia, ale mus to mus.
- Teraz na zachód, czy mnie pamięć myli? - zerknęła na mężczyzn. Powstrzymała się od dodania: Choć wątpię i ze spokojem czekała na odpowiedź. W końcu komu jak komu, ale Nudzie się nigdzie nie spieszyło.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej