Tereny Valfden > Dział Wypraw

"Sok z Złotej Rudy - Kici kici smoczku"

<< < (58/91) > >>

Nessa:
   Nie wiedzieć czemu, Nuda wyobraziła sobie teraz wielkiego ziejącego ogniem smoka, za którym krył się mniejszy, śliczny smoczek. I natychmiast zrobiło jej się bardzo, ale to bardzo smutno. Dziecinkę zabić byłoby łatwiej, no ale przecież wszystko co małe to i słodkie jest.

Anette Du'Monteau:
Syn Uriela wrócił do reszty po małej przerwie na odświeżenie. Słona woda całkiem nieźle usunęła wszelką krew z jego ciała i przy okazji boleśnie dała się we znaki przy nacięciach skóry. Przy każdym chluśnięciu wodą jego ciało się wzdrygało. Skończywszy tą zarówno nieprzyjemną jak i otrzeźwiającą czynność udał się do obozu.
Stanąwszy obok reszty chwycił za pancerz i zaczął czyścić go zwykłą wodą, nie słoną oczywiście. To mogło by źle wpłynąć na metal. W niezbyt długim czasie rynsztunek był gotowy do użycia. Zeyfar jedynie przeciągnął kilka razy osełką po wszystkich ostrzach i sprawdził jak wysuwają się z wszelkich pochw czy futerałów.
-Można powiedzieć, że jestem już gotowy. - zagadał do Aragorna.
-Pomóc ci żołnierzu? - spytał jakiś medyk
-Nie, dzięki. Nie chce wyglądać jak mumia. - zaśmiał się łowca

Hagmar:
Tymczasem na plaży Aragorn odnalazł Yarpena siedzącego przy ognisku, zajadał wojskowy gulasz, dracon usiadł obok i od niechcenia nałożył sobie porcję z kociołka. Nie rozmawiali, jedli w ciszy nawet dający się jeść posiłek. Aż w końcu Yarpen piardł, głośno i śmierdząco...
ÂŚwinia.
Oj tam, oj tam. Smocze łajno gorzej śmierdzi.
Ta jasne, jak go ukatrupimy co?
Patrz, mam tu rycinę. To taka lepsza balista, kilometr zasięgu, dwu kilowe bełty. Cudeńko co nie?
Taa, tylko kto podprowadzi gada pod to coś? Milczenie krasnala było odpowiedzią na wszystko.

Anette Du'Monteau:
-Widzę, że macie jakieś plany. Co kombinujecie? - spytał Zeyfar przysiadając się. Przy okazji nałożył sobie potrawy gotującej się w kociołku. Spróbował nieco i od razu pożałował.
-Bogowie kto to gotował? Smakuje jak papka zrobiona z wszystkiego co dało się znaleźć na tym polu. Dosłownie wszystkiego. - narzekał

Hagmar:
Ja to gotowałem, to przepis babci. Smakosz zasrany sie znalazł. Zaraz podam filet mignion z kawiorem księżniczko tylko rozłożę serwetki. Kurwa. Mamy plan, ktoś będzie musiał być przynętą.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej