Tereny Valfden > Dział Wypraw
"Sok z Złotej Rudy - Kici kici smoczku"
Anette Du'Monteau:
-Bez urazy ale moja babcia miała lepsze przepisy. Może jeszcze zdążę nauczyć czegoś twoją? - zaśmiał się mauren. -Przyda się zatem wam ktoś, kto szybko biega i jest w stanie unikać ewentualnych płomieni.
Dragosani:
I Zeleris wygrzebał chochlą porcję gulaszu z gara do drewnianej miski. Zaczął jeść.
- Nie wiem o co wam chodzi. Nie jest złe. - stwierdził do kompanów. - Oczywiście zapewne nie dorówna w żadnym stopniu temu, co przygotujesz z ogona. - rzucił do Zeyfara. Spojrzał na plany balisty. Spodziewał się czegoś takiego.
- Potrzebny będzie jakiś naprawdę dobry strzelec, coby trafił tym w ogóle w smoka. Nawet jeżeli uda się nam strącić gada na ziemię. - znów zeżarł nieco gulaszu. - Co do przynęty... na smoki chyba najlepsze są dziewice. A na taką wygląda Nuda. - powiedział wrednie.
Hagmar:
Aragorn i Yarpen wymownie spojrzeli na Zeyfara.
Testament spisałeś? Radziłbym bo wiesz... możesz nie zdążyć.
Flamel bo Ci przypieprze w ryj, prędzej twoje ścierwo mu dam. Yarpen się wściekł, sięgnął po pistolet, lubił Nudę i nie pozwoli by tak pohańbiono kobietę.
Anette Du'Monteau:
-Ja? "Wszystko co posiadam noszę ze sobą", jak mawiali dawniej. Poza tym nie nadaje się na przynętę, jeśli o to chodzi. Moje mięśnie były dość narwane przez ten bełt. Jeśli bym dłużej biegł to albo znowu bym otworzył ranę albo, w którymś momencie stracił równowagę i padł ofiarą paskudnego bydlaka.
Hagmar:
Może Zeleris? Spytał złośliwie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej