Tereny Valfden > Dział Wypraw
"Sok z Złotej Rudy - Kici kici smoczku"
Dragosani:
- Taka czaszka byłaby świetną dekoracją... ale zajmowała by sporo miejsca. Wielką bestię przyszło nam ubić. - odparł czarnulek i podszedł do Aragorna. Zerknął mu przez ramię na mapę. Ciekaw był okolicy. jego twarz sposępniała.
- Nie podoba mi się to. - stwierdził. - Zbyt dużo lasów. ÂŻmij raz zionie ogniem i może wywołać wielki pożar. - dodał. - No ale na to nic nie poradzimy... - mruknął jeszcze i udał się aby coś zjeść i zażyć krótkiej medytacji.
Anv:
- Haha - zaśmiałem się. - Miałeś kilka godzin odpoczynku a widzę zdążyłeś też przysnąć. Mnie ciekawi bestyja z jaką przyjdzie nam się zmierzyć. A łowczyni jak się czuje? - zwróciłem się do Nudy. Właściwie nigdy nei miałem czasu by poznać tą dwójkę adeptów bliżej. Teraz nadaża się świetna okazja.
Nessa:
- Adamusie, grzeczniej - Nuda zerknęła w kierunku kompana, jednak jej mina nie świadczyła o tym, by była jakoś urażona. Najprawdopodobniej jej odpowiedź była automatyczna. Poprawiła łuk. - Ja natomiast się cieszę. Spacer zawsze dobrze robi. Ale próbuję cię zrozumieć - skierowała swe słowa do Adamusa. - Jestem elfem, więc każde takie wyjście jest dla mnie przyjemnością. Anv a odnośnie twego pytania, to jakoś wizja ziejącego ogniem smoka nie dostarcza mi ekscytacji. Raczej drżących kolan - powiedziała elfka dziwnie akcentując, gdyż właśnie przeskakiwała korzeń wystający z ziemi. Zrobiła to zwinnie, jak na długoucha przystało.
Adaś:
Adamus na słowa Anvarunisa o śnie lekko się zaśmiał i dodał: -Ba nawet wykąpać. Po czym puścił uwagę Nudy na temat wysławiania się mimo uszu. Ale po chwili powiedział do elfki gdy ta skończyła zadawać pytanie starszemu łowcy. I powiedział:
-Spacer byłby przyjemny gdyby nie to zmęczenie. Za długo was osłaniałem.- Lekko zaśmiał się przy ostatnich słowach i mimowolnie poklepał Anva po plecach.
Anv:
- Zapewne byś nie musiał gdyby nie to, że Zeyfar był dość poważnie ranny i wolałem go osłaniać od strzał własnym ciałem. - odgryzłem się na Adamusie. Nie robiłem tego oczywiście złośliwie. Bardziej dlatego, że po prostu wolałem postawić na swoim. - Musicie wiedzieć, że wyprawa na smoka może przynieść wam spore uznanie. Członkowie takich ekspedycji są potem często honorowani bądź nieźle się na tym bogacą. A co jeśli... to nie będzie jedna bestia? - zapytałem wprowadząjąc nutkę grozy. Sam w sobie jeden smok był już dostatecznym wyzwaniem. Nie wiemy jednak co może przynieść nam los.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej