Tereny Valfden > Dział Wypraw

"Sok z Złotej Rudy - Kici kici smoczku"

<< < (44/91) > >>

Anette Du'Monteau:
Mauren usłyszał spory huk i ryk potężnej bestii.
-Nie jest dobrze, ruszamy zanim to nam zrobi się gorąco. Reszcie zostawię liścik. Zeyfar wypisał co mają robić pozostali i udał się z Anvarunisem na pola namiotowe. Czas naglił, a smok już zdążył się ujawnić. Pora do działania była jak najbardziej odpowiednia. Zachwycający się widokiem smoka żołnierze wroga będą zwracali mniejszą uwagę na tyły swojego obozu.

Dragosani:
Dracon, jako ze miał wspaniałe skrzydła, nie zmoczył się. Latał sobie radośnie nad wodą. Wściekłym wzrokiem odprowadził smoka. Gadzina zwiała. Mag zacisnął kły z gniewu. Paskuda najpierw niszczy statek, zabija wielu magów a potem po prostu ucieka! Trącany pod ogon, przerośnięty gad! Oczywiście samotny pościg za bestią były pomysłem równie dobrym jak skoczenie do aktywnego wulkanu. Dracon za to zaczął latać nad powierzchnią wody i wyławiać ocalałych magów. Przenosił ich na najbliższe galery. 

Hagmar:
//Jakie to szlachetne Draguś.

Adaś:
Adamus teraz dobiegł na miejsce zbiórki. Nikogo w okolicy nie widział przy strzale zobaczył list. Przeczytawszy go dwa razy i zgłębieniu dokładnie słów na nim napisanych. Po czym odłożył go na swoje miejsce by Orzech mógł go przeczytać i ruszył biegiem świeżym tropem towarzysz. Po chwili dogoniwszy ich powiedział zdyszany:
-Uch całe szczęście dogoniłem was.

Patty:
- O kur...- Obserwowałam, jak smok majestatycznie rozpyla galerę na cząsteczki, spokojnie odlatując w dal. Zaczęłam się zastanawiać, jak pokonamy tego gada, skoro z taką łatwością zniszczył taką łódź. Odpędziłam jednak te myśli, zeskakując na plażę z naszej małej barki, jednocześnie dobywając miecza. Długie, lustrzane ostrze zatańczyło w powietrzu, kreśląc szerokie, świetliste łuki. Z pewnym trudem ruszyłam przed siebie, wszak plaża nie była najepszym miejscem do maszerowania. Dojrzał mnie pierwszy legionista, z uśmiechem ściągnął z ramienia napiętą kuszę i nałożył bełt. Zapewne przez płeć miał mnie za słabą przeciwniczkę. Najwyraźniej broń nie była najwyższej jakości, pocisk przeleciał nieopodal mnie, ja zaś rzuciłam się na wroga. Błysnęła stal, miecze zwarły sie ze sobą, krzesząc skry. Odskoczyłam, zamierzając się i tnąc ze skrętu bioder. Miałam dłuższą broń, zatem mogłam uderzać z większej odległości. Legionista sparował, jednocześnie przechodząc do ofensywy. Odbijałam cięcia, szukając dogodnej pozycji dla nóg. Gdy mi się udało, zaparłam się prawą stopą i z całej siły huknęłam człowieka tarczą w łeb, aż zadzwoniło. Legionista zachwiał się, a sama, tnąc z obrotu, przejechałam mu klingą po odsłoniętym gardle. Krew trysnęła zadziwiająco daleko. Zignorowałam padające ciało i ruszyłam dalej.

1/Wstaw dużą liczbę

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej