Tereny Valfden > Dział Wypraw
"Sok z Złotej Rudy - Kici kici smoczku"
Hagmar:
Uwaaagaaa!!!!! Wrzasnął mag gdy w stronę okrętu na którym medytowałeś nadleciał... smok! Najprawdziwszy smok, gadzina plunęła ogromną kulę ognia.
Anette Du'Monteau:
-Nic zbytnio się nadającego do dywersji. Pole namiotów z dowódcami, ot co. Nie pozostaje nam nic innego jak się podkraść i zacząć je podpalać. Działaj tym swoim łapskiem i idziemy zapewnić naszym przyjaciołom trochę serdecznego ciepła. Gdybyś mógł chętnie skorzystał bym z twojej różdżki. Jak nie posłużę się zwyczajnie osełką i klingą.
Dragosani:
Zeleris zerwał się na równe nogi. Ocenienie sytuacji zajęło mu mgnienie oka.
- Kurwa! To już? - zareagował całkiem naturalnie na widok wielkiej, łuskowatej bestii pikującej z nieba wprost na tą maleńką, drewnianą łupię unoszącą się na wodzie, na której pokładzie się stoi. Szczególnie, że gadzina plunęła kula ognia. Na dodatek dużą i nieprzyjemnie wyglądającą. Mag byłby tylko wystraszony. Ale ta paskuda przerwała mu medytację. Więc był w pierwszej kolejności wkurzony, a dopiero w drugiej przestraszony. Mimo to należało działać. Statek zdawał się być skazany na ognistą zagładę. Dracon w swej mądrości postanowił najpierw ewakuować się. Lecz to z kolei narażało na oberwanie strzałą.
- EQAH. - rzucił zaklęcie Wietrznej aury, jednocześnie machając skrzydłami, aby lojalnie wobec innych magów zwiać z obszaru bezpośredniego zagrożenia.
Anv:
- Bez przesady, szkoda ostrza. - rzekł i schylił się, sięgając do cholewy buta, z której wyciągnął niepozorny kijaszek. Kijaszek który był różdżką. Bez chwili namysłu oddał ją kompanowi. - Co prawda łapsko ognia nie wygeneruje, ale piorun też lubi podpalać. Gdyby mi jednak ogień był potrzebny, np. w boju do podpalenia miecza, poprosze o kulę ognia wycelowaną we mnie.
Hagmar:
Jeebut!
//www.youtube.com/watch?v=zsTRxXvQY0sZ galery wiele nie zostało, ci co zdążyli wylądowali w wodzie a gadzinka odleciała.[/b]
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej