Tereny Valfden > Dział Wypraw

"Sok z Złotej Rudy - Kici kici smoczku"

<< < (36/91) > >>

Szarleǰ:
Włażąc na pokład przed oczami mignęły mi wydarzenia sprzed kilku miesięcy. Ostatnim razem moja podróż statkiem zakończyła się w jakiejś dziwnej fortecy. Ale nie to było najgorsze, najgorsze było to, że zakończyłem ją jako więziem i ledwo uszedłem z życiem. Miałem nadzieję, że sytuacja się nie powtórzy, od tamtego czasu bitwy morskie przestały mnie kręcić.

Anv:
- Orzeszku, co powiesz na dzika? Winem też się uraczymy dodatkowo.- zwrócił się do Peanuta, powoli schodząc już na dół.

Dragosani:
- Dzik. - powiedział Zeleris wchodząc na pokład. - Pieczone dziki są dobre, bo są pieczone i dobre. - rzekł filozoficznie. Ruszył za Anvem. Głodny był, a wizja mięsiwa i wina była aż nader zachęcająca. Później zaś zamierzał połazić może po pokładzie. No i pomedytować. Ale to później. Na razie czekał dzik.

Hagmar:
Na dole było głośno i gwarno niczym w karczmie, może dlatego że załogę stanowili orkowie i krasnoludy. Aragorn też zszedł pod pokład siadając przy wolnej ławie, zaraz też przyniesiono dwa dziki i gar miodu.

Szarleǰ:
Bez zbędnego pie... gadania ruszyłem za Anvem skosztować dzika, no i wina oczywiście, bo wstyd nie napić się wina jak dają. Słuchając wywodów Zelerisa na temat dzika lekko wykrzywiłem kąciki ust w dziwnym, dwuznacznym uśmeichu. - No więc co u was słychać. Dawnośmy nie gadali, a i mnie tutaj trochę nie było. Może opowiecie mi to i owo w czasie podróży, kiedy i tak nie mamy niczego innego do roboty?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej