Tereny Valfden > Dział Wypraw
"Sok z Złotej Rudy - Kici kici smoczku"
Anette Du'Monteau:
-Ajajaj, będzie się działo. Dobrze, że przywdziałem coś mocniejszego. Co do dyscypliny nie martw się, wezmę się nieco za siebie i adeptów też pomęczymy. To pewnie przez tą miłą pogodę tak się rozluźniłem.
Szarleǰ:
Siedziałem cicho popijając wino w nadziei, że Aragorn mnie nie zauważy. Wszak zawsze mogło mu coś strzelić do łba i ukarać dodatkowo mnie. Tak czy siak, nie mogłem się doczekać, aż wreszcie ruszymy w drogę. Temat smoków zawsze mnie pasjonował, te magiczne zwierzęta, które zawsze były owiane nutką tajemnicy wręcz mnie fascynowały. Nie mogłem usiedzieć na miejscu i po prostu się obijać wiedząc, że podążamy spotkać się z jednym przedstawicielem tegoż gatunku.
Hagmar:
Pewnie tak, Elithariasie mam prośbę. Odprawisz modlitwę przed wyruszeniem na front? Normalnie bym oto nie prosił ale coś mnie ogon swędzi. A wtedy zawsze coś się dzieje.
Anette Du'Monteau:
-Tego ogonu nie masz znowu tak długo, żeby cię zawsze ostrzegał... - mruknął mauren
Dragosani:
Zeleris wstał i otrzepał szatę. Później przeciągnął się, rozkładając przy tym skrzydła.
- No nareszcie. - ucieszył się na wieść o wyruszeniu. Spojrzał na Aragorna z dzikim uśmiechem. - Rozumiem, że idziemy najpierw do tego miasta... jak się ono zwało... nieważne. Co zatem powiesz na wspólny lot? - zapytał.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej