Tereny Valfden > Dział Wypraw
"Sok z Złotej Rudy - Kici kici smoczku"
Hagmar:
Bo stałeś i "muahałeś" bezczelnie. Przydaj się na coś i zwołaj wszystkich. Wyruszamy, galery już czekają.
Anv:
Obszedł więc Anv teren dookoła i powiadomi każdego jednego kompana jakiego napotkał na swej drodze. Informował on, że czas ruszać bowiem galery pańskie zajechały, a kapitaństwo czekać najwyraźniej nie chce. Po wykonaniu zlecenia, podszedł do Aragorna.
- Każdy poinformowany, można się zbierać.
Anette Du'Monteau:
Zeyfar bez obrzydzenia wziął ślimaka i wsunął z apetytem.
-Całkiem, całkiem. Nie takie rzeczy się jadło mój drogi podróżując po świecie. Teraz spróbuje z wasabi. - wziął kolejnego i mocząc w ostrej przyprawie pochłonął kolejnego.
-Jeszcze Aruś zobaczysz, że Adamus będzie popierniczał jak ten zajączek po polach. Po dokończeniu trzeciego już ślimaka Zeyfar wstał i dopił puchar wina. -ÂŻołądek pełny, można ruszać.
Gordian Morii:
Elf wolnym krokiem zbliżał się do zgromadzonych tłumnie łowców. Dostrzegł jakieś zamieszanie wśród kompanów, ale słabo go to interesowało więc najzupełniej w świecie to zignorował. Stanął na uboczu przyglądając się zajściu i czekając na sygnał do wymarszu.
Hagmar:
No ja myśle, bo kopnął nas zaszczyt bycia w pierwszej fali desantu na Imperialne wybrzeże. Fajnie co? Odrzekł dracon gdy kompania zbierała się do opuszczenia twierdzy, ich celem było pobliskie miasto portowe, teraz przemianowane na bazę wojskową. Czekał nas kilkunastominutowy spacerek po dżungli.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej